czwartek, 19 kwietnia 2018

ROMOWIE W KL STUTTHOF


W Niemczech, jeszcze przed dojściem Adolfa Hitlera do władzy, w 1926 r. w Bawarii wydana została ustawa o zwalczaniu Romów i kierowaniu ich do prac przymusowych. Wydane w 1935 r. Ustawy Norymberskie w równym stopniu dotknęły Żydów jak i Romów, jako zagrażających czystości krwi niemieckiej.  
Jednak niewątpliwe pochodzenie Romów z Indii stało się bodźcem do wszczęcia poszukiwań czystych rasowo Romów, których Heinrich Himmler planował osiedlić w obozach – rezerwatach, jako przedmiot badań naukowych. 

W celu ustalenia kryteriów, według których miano dzielić Romów na czystych rasowo i tych których zamierzano wytępić (krwi mieszanej) powołano dwie instytucje – Instytut Badań Problemów Dziedziczności przy Państwowym Urzędzie Zdrowia oraz Instytut Kryminologiczno-Biologiczny przy Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA). Według ustaleń obu instytucji, około 25 000 "romskich mieszańców nie nadawało się do żadnego zużytkowania". W grudniu 1938 r. Himmler oświadczył, że „zamierza zająć się sprawą Romów w aspekcie ich czystości rasowej” i jednocześnie nakazał „rozpoznanie rasowe” ludności romskiej w oparciu o ustalone kryteria. Powstaje kartoteka Romów, w której także zaznaczano miejsca pobytu i trasy wędrówek. Najbardziej obawiano się małżeństw mieszanych, gdyż uważano, że dzieci z takich małżeństw to przyszłe prostytutki, analfabeci, kryminaliści i wszelki element aspołeczny. W 1936 r. pierwsi Romowie kierowani są do obozów koncentracyjnych – Dachau i Sachsenhausen. W 1938 r. ustanowiono prawo, według którego „ostateczna decyzja odnośnie do klasyfikacji osoby jako Rom, mieszańca lub quasi – Roma, należy do Policji Kryminalnej w oparciu o ocenę ekspertów”. W 1938 r. rozpoczęło się prześladowanie Romów w Austrii, a po wybuchu II wojny światowej, 17 października 1939 r. Himmler wystosował do wszystkich posterunków policji nakaz sporządzenia w ciągu trzech dni spisu Romów i zakaz opuszczenia miejsca pobytu. Miało to ułatwić deportację Romów z Austrii i Niemiec do okupowanej Polski. Również poszerzana jest kartoteka, która w 1941 r. zawierała 20 000 czystych lub częściowo czystych (półkrwi) Romów, a wiosną 1942 r. zawierała już 30 000 osób pochodzących z terenu Wielkich Niemiec. Wszystkich ich postanowiono deportować w dniach 25 – 27 października 1939 r. do Generalnego Gubernatorstwa. 27 kwietnia 1940 r. Himmler nakazał również zorganizować pierwsze transporty Romów do gett i obozów koncentracyjnych.
            
W połowie 1940 r. akcje represji dotknęły także Romów z Francji, Belgii i Holandii, w Protektoracie Czech i Moraw po dokonanym spisie Romowie czescy otrzymali nakaz osiedlenia się, w Słowacji wyszło zarządzenie o obowiązku pracy na rzecz obronności państwa.

W 1941 r. fala prześladowań objęła już Romów całej okupowanej Europy, a do obozów koncentracyjnych wysłani są ostatni Romowie z Austrii i Niemiec.  Jesienią 1941 r. zostali oni skierowani do obozu cygańskiego, który powstał w wydzielonej części getta łódzkiego, skąd na początku 1942 r. zostali wywiezieni do obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem.

W grudniu 1941 r.  rozpoczęły się wywózki Romów z Prus Wschodnich – dzieci wywieziono do obozu w Białymstoku, a w czerwcu 1942 r. wysłano kolejny transport do Auschwitz-Birkenau. Od wiosny 1942 r. fala prześladowań objęła Romów w Generalnym Gubernatorstwie, a 16 grudnia  1942 r. Himmler podpisał dekret o osadzaniu niemieckich Romów w KL Auschwitz. W styczniu 1943 r. z Białegostoku został tam wysłany transport Romów pochodzących z Prus Wschodnich. W marcu 1943 r., dla nowo przybywających transportów romskich, w KL Auschwitz utworzono Zigeunerlager – obóz rodzinny. W ciągu krótkiego czasu osadzono w nim około 12 000 Romów, pochodzących z różnych państw okupowanej Europy, w tym także Romów polskich – z Podlasia, Siedleckiego, z Wysokiego Mazowieckiego, którzy w krótkim czasie zostali uśmierceni w komorach gazowych.

W KL Stutthof pierwsza grupa 13 Romów została przysłana 14 kwietnia 1942 r. z KL Buchenwald. Jeden z nich pochodził z Czech, a jedenastu ma kategorię Romów bezpaństwowych (Zigeuner staatenlos) mimo, że pochodzili z Niemiec. Trzech z nich zostało 14 listopada 1942 r. przeniesionych do KL Dachau, siedmiu w ciągu kilku miesięcy zmarło, a w przypadku trzech, Karla Frölicha, Rudolfa Frölicha i Franza Frölicha, nie mamy żadnych adnotacji o dalszych ich losach w KL Stutthof. 29 więźniów przybyłych w tym transporcie posiada kategorię „bezpaństwowy” (Staatenlos). Zbieżność nazwisk - więźnia romskiego Johanna Herzenbergera i więźnia „bezpaństwowego” Paula Herzenbergera, pozwalają przypuszczać, że również była to grupa Romów.
Dwóch niemieckich Romów przybyło do KL Stutthof z KL Flossenbürg 8 lipca 1942 r. Obaj zmarli. W transporcie tym znajdowało się również dwóch więźniów określonych jako „Staatenlos” (bezpaństwowi). 3 grudnia 1942 r. Kripo Königsberg przysłało jednego Roma, Gustawa Koslowskiego, w aktach obozowych odnotowanego jako RD Zigeuner.
8 kwietnia 1943 r. z Królewca (Königsberg) przysłano niemieckiego Roma Fritza Habedank (zmarł 7 lipca 1943 r.), a 5 lutego 1944 r. w transporcie przysłanym przez Sipo Bialystok odnotowano dwóch niemieckich Romów Brunona Habedank (nr ob. 31 334) i Roberta Habedank (nr ob. 31 335).

9 lipca 1944 r. w skierowanym przez Sipo Kauen transporcie Litwinów, przybyło do KL Stutthof 19 kobiet - litewskich Romów (Zigeuner).  Otrzymały one numery od 41 020 do 41 038. Dalszy ich los nie jest znany. „Zigeuner”- „Cyganie” [jak stwierdza Balis Sroga], tak samo jak Żydzi zaliczani byli do przestępców tylko za swoją narodowość. Wsadzono ich do obozu za to, że urodzili się Cyganami. Ale cyganie nosili czerwone trójkąty, jak więźniowie polityczni.

Danuta Drywa

Fragment Księgi Ewidencyjnej z nazwiskami Romów osadzonych w KL Stutthof

Lista transportu z Litwy

Dokument dot. aresztowania Franza Fröhlicha, dokonanego w Wiedniu przez policje kryminalną w dniu 26 czerwca 1939 r. 


Żydzi w KL Stutthof cz. 2 / Jews in KL Stutthof part 2




Los Żydów Pomorza Gdańskiego w pierwszych miesiącach
II wojny Światowej

22 sierpnia 1939 r. na konferencji w Obersalzbergu, przygotowując się do ataku na Polskę, Adolf Hitler oświadczył dowódcom wojskowym, że: „Zniszczenie Polski jest na pierwszym planie. Zadaniem naszym jest unicestwienie żywych sil nieprzyjaciela, a nie dotarcie do określonej linii.[…] Nie miejcie litości, bądźcie brutalni! Najsilniejszy ma prawo za sobą. Bądźcie jak najbardziej surowi”.
Po 1 września 1939 r. grupy operacyjne policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa (Einsatzgruppen der Sicherheitspolizei und des Sicherheitsdienst) wkraczając do Polski za oddziałami Wehrmachtu przeprowadzały aresztowania Polaków według list oraz spisów przygotowanych jeszcze przed wojną. W ramach akcji „Tannenberg”, mającej na celu eksterminację polskiej warstwy przywódczej, dokonano wiele masowych zbrodni na ludności cywilnej miast Pomorza. W ramach prowadzonej przez Wehrmacht „akcji oczyszczania” (Säuberungsaktion),  rozstrzeliwano Polaków i Żydów, a także chorych psychicznie pacjentów  szpitali psychiatrycznych, których również zaliczono do elementów zagrażających III Rzeszy na Pomorzu Gdańskim. W psychicznie chorych i Żydach dopatrywano się zagrożenia zdrowia i czystości rasy narodu niemieckiego, dlatego też w  na Pomorzu Gdańskim przystąpiono do ich zagłady już w pierwszych dniach wojny. Na Pomorzu akcje te przeprowadzała IV grupa operacyjna pod dowództwem Brigadeführera Lothara Bentla, a od 14 września 1939 r. działał specjalnie powołany 16 oddział operacyjny (Einsatzkommando) pod dowództwem   SS-Obersturmbannführera dr. Rudolfa Trögera. Wraz z miejscowymi  oddziałami Selbstschutzu i powołaną 3 lipca 1939 r. jednostką SS-Wachsturmbann „Eimann”,  dokonywał on czystki w miejscowościach położonych w powiatach starogardzkim, tczewskim, kościerskim, kartuskim, bydgoskim, toruńskim i innych, mordując prawie wszystkich Żydów z poszczególnych gmin wyznaniowych. Z powiatu starogardzkiego, gdzie we wrześniu 1939 r. wymordowano około 350 Żydów, ocalało zaledwie dwóch. Większość mieszkańców pochodzenia żydowskiego Tczewa wymordowano w lasach szpęgawskich i miejscowych koszarach wojskowych.
Albert Forster, przemawiając 11 października 1939 r. w Bydgoszczy, oznajmił, że: „Obowiązkiem Niemców jest teren ten bez reszty oczyścić, przede wszystkim  z motłochu, band rabunkowych, Polaków i Żydów”, a już 15 listopada 1939 r., zastępca komendanta 16 oddziału operacyjnego, SS-Sturmbannführer Franz Röder, w sprawozdaniu donosił,  że: „Na Pomorzu kwestia żydowska została rozwiązana. W wyniku akcji oczyszczającej wszyscy Żydzi, którzy nie zdążyli zbiec, zostali zlikwidowani”.
26 listopada 1939 r. na manifestacji Selbstschutzu w Bydgoszczy Albert Forster podziękował formacji za wkład pracy i wykonanie zadania, a przywódcę, SS-Oberführera Ludolfa von Alvenslebena, udekorował Krzyżem Gdańskim.
Jednak spis ludności, przeprowadzony w grudniu 1939 r. w Okręgu Gdańsk - Prusy Zachodnie, wykazał, że w Bydgoszczy i w okolicy pozostało 79 Żydów. W grudniu 1940 r.  na tym terenie przebywały  jeszcze 42 osoby wyznania mojżeszowego, a w lutym 1941 r. siedem, które do końca 1941 r. ostatecznie usunięto z rejencji bydgoskiej. Jednak jeszcze w 1944 r. Sipo Bromberg (Bydgoszcz) przesyłało do KL Stutthof Żydówki z Torunia, Bydgoszczy i okolic, które ukrywały swoje pochodzenie. Prawdopodobnie ostatnim był mieszkaniec Świecia, Hugo Dahm, osadzony w KL Stutthof 12 stycznia 1945 r.
Wytyczony przez namiestnika Rzeszy Okręgu Gdańsk – Prusy Zachodnie, Alberta Forstera cel pozbycia się ze swojego terytorium Żydów, zrealizowano nie tylko poprzez masowe egzekucje „niepewnego politycznie elementu” polskiego i żydowskiego, ale także poprzez wysiedlanie ludności polskiej i żydowskiej do Generalnego Gubernatorstwa. Przymusowe przesiedlenie Polaków i Żydów z ziem, które zostaną wcielone do III Rzeszy i osadzanie w ich miejsce Niemców zatwierdzone zostało jeszcze przed oficjalnym podziałem administracyjnym Polski, dokonanym 8 października 1939 r. W tym celu powołano 7 października 1939 r. Reichsführera SS, Heinricha Himmlera, na komisarza Rzeszy do spraw umacniania niemczyzny. 17 października na naradzie u Hitlera ustalono oczyszczenie okupowanych ziem polskich włączonych do Rzeszy z „Żydów, Polaków i hołoty”. Ostateczne decyzje w sprawie przesiedlenia od listopada 1939 r. do końca lutego 1940 r. z terenów włączonych do Rzeszy wszystkich Żydów i znaczną część ludności polskiej do Generalnego Gubernatorstwa, wydał Himmler 30 października 1939 r. w tajnym zarządzeniu skierowanym do Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (Reichssicherheitshauptamt – RSHA).
       Nielicznych, pozostałych przy życiu Żydów, mieszkańców Pomorza Gdańskiego,  internowano i osadzano w obozach podlegających komendanturze obozów jenieckich (Kommandantur der Gefangenenlager Danzig) z siedzibą w Nowym Porcie. Aresztowani w pierwszych dniach września 1939 r. Żydzi i Polacy z Gdańska, Starogardu, Tczewa,  odstawiani byli początkowo do więzienia Viktoria Schule w Gdańsku. Część z nich 2 września  1939 r. została w grupie około 200 więźniów przesłana do nowo budowanego we wsi Stutthof obozu.. Od 15 września 1939 r. aresztowanych w ramach akcji „oczyszczania” mieszkańców Pomorza Gdańskiego kierowano  do obozu powstałego w Nowym Porcie - Zivilgefangenenlager Neufahrwasser (Obóz Jeńców Cywilnych Neufahrwasser). Umieszczono w nim Polaków oraz Żydów - mieszkańców Gdyni, Wejherowa, Kartuz. Jednym z nich był Majloch Mandelbaum,  od którego rodzina otrzymała w końcu października 1939 r. kartkę pocztową. „Powiedział, że był w obozie koncentracyjnym Stutthof, że jest w porządku i żebyśmy się o niego nie martwili – wspomina jego syn – to wszystko, co napisał”.
W styczniu  1940 r. do obozu Neufahrwasser nadeszły kolejne transporty Polaków i Żydów  z Bydgoszczy, Torunia i okolic. Do końca marca 1940 r. wszystkich więźniów przeniesiono do obozu Stutthof, który od 1 kwietnia 1940 r. stal się samodzielnym obozem noszącym nazwę Ziwilgefangenenlager Stutthof (Obóz Jeńców Cywilnych Stutthof), a  od 1 października 1940 r. Sonderlager Stutthof (Obóz Specjalny Stutthof).
Pomimo działań zmierzających do usunięcia z Pomorza Gdańskiego wszystkich mieszkańców pochodzenia żydowskiego, na początku 1940 r., jak podał Albert Forster, w całym Okręgu Gdańsk – Prusy Zachodnie znajdowało się 1800 Żydów.
            Potwierdzają to akta obozu Stutthof, gdyż jeszcze w 1941 r. i 1942 r. osadzono  w obozie Stutthof Żydów pochodzących z Gdyni i okolic.





________________________________________________________




The fate of the Gdansk Pomeranian Jews during the first months
of World War II

On 22 August 1939 , getting ready to attack Poland, Adolf Hitler informed military commanders at a conference in Obersalzberg that 'Our priority is to destroy Poland. Our task is annihilation of the enemy's live forces and not only reaching a certain line.[…] Show no mercy, be ruthless! The law sides with the strongest. Be as strict as possible.'
After 1 September 1939, the operational groups of the security police and security service (Einsatzgruppen der Sicherheitspolizei und des Sicherheitsdienst), which entered Poland following the military units (Wehrmacht), arrested the Poles whom they had on their lists that had been prepared still before the outbreak of the war. Under the 'Tannenberg' action aimed at extermination of the Polish leadership, many mass crimes against civilian population of Pomeranian towns were carried out. Wehrmacht carried out a 'cleansing action' (Säuberungsaktion), under which Poles and Jews were shoot. Among them were also mentally handicapped patients of psychiatric hospitals, who were also seen by Nazis as threatening the Third Reich rule in Gdansk Pomerania. The mentally handicapped and Jews were considered a threat to health and racial purity of the German nation, therefore their extermination started already in the first days of the war. In Pomerania, these actions were carried out by the 4th task force under the command of Brigadeführer Lothar Bentl, and since 14 September 1939 - by a special 16th operational unit (Einsatzkommando) under the command of SS-Obersturmbannführer Dr. Rudolf Tröger. Together with the local units of Selbstschutz and a unit of SS-Wachsturmbann  'Eimann' established on 3 July 1939,  they carried out cleansing actions in villages and towns in Preußisch Stargard (Starogard), Dirschau (Tczew), Berent (Kościerzyna), Karthaus (Kartuzy), Bromberg (Bydgoszcz), Thorn (Toruń) and other poviats (counties) massacring almost all Jewish people from individual communities. Only two Jews survived in Starogard poviat, where in September 1939 about 350 Jews were murdered. Most of Jewish residents of Dirschau were massacred in Szpęgawski Forest and in local military barracks.
In his speech in Bromberg (Bydgoszcz) on 11 October 1939, Albert Forster, said: 'It is the Germans' duty now to clear this land totally, first of all from rabble, marauding robbers, Poles and Jews' and as soon as on 15 November 1939, SS-Sturmbannführer Franz Röder, vice commander of the 16th Task Force, reported that: 'In Pomerania, the Jewish question has been solved. As a result of the cleansing action, all the Jews who did not manage to flee were liquidated.'
At the Selbstschutz rally in Bromberg on 26 November 1939, Albert Forster thanked the service for good work and performing the task and decorated its Commander, SS-Oberführer Ludolf von Alvensleben with the Danzig Cross.
However, the census of population in Danzig-West Prussia Region carried out in December 1939 showed that 79 Jews still resided in Bromberg and its vicinity. There were 42 Jewish people there in December 1940 and seven in February 1941; they were finally removed from the area by the end of 1941. But even in 1944, Sipo Bromberg found in Thorn, Bromberg and vicinity some Jewish women who concealed their origins and sent them to KL Stutthof. Hugo Dahm of Schwetz (Świecie), imprisoned in KL Stutthof on 12 January 1945, was probably the last Jew residing in the area.
The goal of getting rid of the Jews from the territory under his rule, set forth by  Gauleiter (governor) of the Danzig - West Prussia Province Albert Forster, was accomplished not only by means of mass executions of Polish and Jewish 'politically dubious element' but also by deportation of Polish and Jewish people to General Government. Forced deportations of Poles and Jews from lands that were to be incorporated into the Third Reich and settlement of Germans there had been approved even before the official administrative division of occupied Poland, that took place on 8 October 1939. To that end, Reichsführera SS Heinrich Himmler was nominated on 7 October 1939  as the Reich Commissar for  Strengthening of Germanness (Deutschtum). At a conference in Hitler's quarters on 17 October 1939, it was decided to clear the Polish territories incorporated into the Third Reich of 'Jews, Poles and rabble'. The final decision on resettlement of all Jews and a big part of Poles from the  territories incorporated into the Third Reich to the General Government in the period from November 1939 to the end of February 1940 was made by Himmler in a secret order of 30 October 1939 to the Reich Central Security Office (Reichssicherheitshauptamt – RSHA).
       Those few Jews who survived in Gdansk Pomerania were interned and imprisoned in camps that were under the command of POW Camps Headquarters (Kommandantur der Gefangenenlager Danzig) with its seat in Neufahrwasser (Nowy Port). The Jews and Poles from Danzig, Stargard and Dirschau arrested in the beginning of September 1939 were initially sent to Viktoria Schule prison in Danzig. On 2 September 1939 part of them were sent in a group of about 200 prisoners to a camp that was under construction in Stutthof village. Starting from 15 September 1939, residents of Gdansk Pomerania arrested under the 'cleansing' action  were sent to the camp set up in Neufahrwasser, named  Zivilgefangenenlager Neufahrwasser (Civilian Prisoners Camp Neufahrwasser). It was there, where the Poles and Jews from Gdynia, Neustadt (Wejherowo) and Karthaus (Kartuzy) were imprisoned. One of the prisoners was Majloch Mandelbaum,  who sent his family a postcard at the end of October 1939. 'He wrote that he was in concentration camp Stutthof, that he was okay and that we shouldn't worry about him,' recalls his son. 'That was all he wrote.'
In January 1940, next transports of Poles and Jews from Bromberg, Thorn and the neighbouring areas arrived in the camp in Neufahrwasser. However, by the end of March 1940, all prisoners were moved to Stutthof camp, which starting from 1 April 1940 r. was a separate camp under the name of Ziwilgefangenenlager Stutthof (Civilian Prisoner Camp Stutthof), and from 1 October 1940 – under the name of Sonderlager Stutthof (Special Camp Stutthof).
Despite the efforts to clear the Gdansk Pomerania territory of all Jewish people, according to Albert Forster there were still 1800 Jews in the entire Danzig – West Prussia Province at the beginning of 1940.
            The evidence of this can be found in Stutthof camp registers, as the Jews from Gdynia and its vicinity were registered in the camp still in 1941 and 1942.







środa, 18 kwietnia 2018

Wystąpienie Piotra Tarnowskiego, dyrektora Muzeum Stutthof”, wygłoszone 12 kwietnia 2018 r. w Muzeum Miasta Gdyni, w ramach trwania wystawy „Odezwała się ziemia”


Archeologiczne prace poszukiwawcze w miejscu pamięci. Etyka, potrzeba, zagrożenia

Na obszarze byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof, będącym obecnie w zarządzie Nadleśnictwa Elbląg, w czerwcu roku 2015 znaleziono depozyt obuwia. Po kontroli przeprowadzonej przez przedstawiciela Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Gdańsku wydano z inicjatywy Muzeum Stutthof wniosek pokontrolny z oględzin, w których upoważniono naszą instytucję do podjęcia prac zabezpieczających oraz zwrócenie się do Urzędu z wnioskiem o wydanie pozwolenia na poszukiwania ukrytych lub porzuconych zabytków, co wynika z ustawy z dnia 23 lipca 2013 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.
Warto przypomnieć, że współczesne Muzeum Stutthof, istniejące od roku 1962, to zaledwie ok. 1/6 terenu byłego niemieckiego nazistowskiego obozu Stutthof. To 20 ze 120 hektarów. Większość pozostałego obszaru znajduje się w posiadaniu Lasów Państwowych, a znacznie mniejsza część należy do Gminy Sztutowo lub spółek komunalnych.

Bez względu na to, kto sprawuje nadzór nad poszczególnymi terenami były niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny Stutthof należy traktować jak cmentarz. Cmentarz szczególny, bo pozbawiony grobów. Z tego powodu niektórzy odwiedzający Muzeum Stutthof i zwiedzający jego najbliższą okolicę gubią właściwą perspektywę odbioru tego szczególnego miejsca. Objawia się to poprzez traktowanie tych terenów jak przeznaczonych do rekreacji – także Muzeum – ale również poprzez chęć posiadania, a więc również poszukiwanie, „trofeów” z byłego obozu koncentracyjnego. Ale nie tylko, bo pojawiają się również kradzieże. Najbardziej skrajny i spektakularny charakter miała kradzież napisu Arbeit Macht Frei w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau, 18 grudnia 2014 r. Warto dodać, że osiem lat wcześniej w Muzeum Stutthof udaremniono próbę kradzieży drzwiczek do pieca krematoryjnego przez obywatela Niemiec, który tłumaczył później, że chciał je zamontować w domowym kominku. Pozostawiam to bez komentarza…

Mając na uwadze powyższe, w tym przede wszystkim wciąż pojawiające się informacje o nielegalnej eksploracji terenów poobozowych, Muzeum Stutthof zdecydowało się na poszukiwania zabytków porzuconych lub ukrytych w czasie II wojny światowej na terenie byłego obozu koncentracyjnego Stutthof, należącym do Lasów Państwowych. Cel poszukiwań to zapobieżenie przed nieprzypadkowym i przypadkowym znajdowaniem przedmiotów związanych z byłym obozem koncentracyjnym przez osoby postronne. Wszystkie działania z tym związane prowadziliśmy pod nadzorem archeologicznym. Ujawniono wiele unikalnych przedmiotów o dużym znaczeniu historycznym, z których większość już trafiła, a pozostałe trafią niebawem do zbiorów Muzeum Stutthof. Naszym zdaniem najciekawsze z tych obiektów można zobaczyć na wystawie czasowej „Odezwała się ziemia” obecnie prezentowanej w Muzeum Miasta Gdyni. Zabezpieczenie pierwotnego znaleziska z resztkami obuwia oraz przedmiotów znalezionych w trakcie dalszych badań, to przede wszystkim wyraz szacunku dla ofiar i ich historii. Nie chcemy dopuszczać by trafiały w ręce handlarzy lub ludzi o chorych skłonnościach.
Podjęcie decyzji o powyższym nie było dla mnie i dla współpracowników łatwe. Jak wspomniałem wcześniej traktujemy obszar Muzeum Stutthof oraz przyległe do niego tereny poobozowe jak cmentarz. Nie zbieramy tam grzybów, czy jagód. Nie spacerujemy bez wyraźnej potrzeby innymi niż utartymi ścieżkami. Zaznaczę, że takie podejście nie jest powszechne wśród odwiedzający i okolicznych mieszkańców. Ale to dygresja, której z litości nie rozwinę.

Prócz tego, że na tym szczególnym cmentarzu nie ma grobów, to dodatkowo jest on cmentarzem wielu wyznań. Jak wiemy każda religia i kultura wyodrębniła obrzędy ułatwiające oswajanie wiecznego spoczynku oraz kultywowanie pamięci o zmarłych.
Jak próbował zdefiniować to profesor Jacek Kolbuszewski, filolog i folklorysta z Uniwersytetu Wrocławskiego, „(...) cmentarz jest instytucjonalnie ukształtowanym wycinkiem przestrzeni o programowo założonym grzebalnym przeznaczeniu, zorganizowanym zaś wedle pewnych dyrektyw – reguł kulturowych, związanych tak
ze zrytualizowaniem form grzebania zmarłych, jak i z istnieniem pewnej tradycji sposobu utrwalania pamięci o nich”. W tej i innych znanych mi regułach i definicjach rozkopywanie cmentarzy jest uznawane za niewłaściwe, a w szczególnych sytuacjach dopuszczających do tego, obwarowane wieloma ograniczeniami. Bo cmentarz jest przestrzenią sakralną.
Nienaruszalność i ochronę cmentarzy żydowskich regulował już statut kaliski wydany w roku 1264 przez Bolesława Pobożnego. Podstawową różnicą między cmentarzem chrześcijańskim a żydowskim jest odmienne traktowanie grobu. Poczucie chrześcijańskie pozwala na jego naruszenie i na dokonanie nowego pochówku po określonym czasie. Cmentarz nieużywany przez długi czas może być zlikwidowany. Według zasad judaizmu, każdy nagrobek i cały cmentarz jest nienaruszalny, tak długo, jak znana jest jego lokalizacja. Jest to przestrzeń, gdzie zmarli, oczekują Zmartwychwstania i z tej przyczyny istnieje całkowity zakaz ekshumacji, co najwyżej, aby przenieść zwłoki do Ziemi Świętej. Dlatego też w kulturze żydowskiej nie ma pojęcia likwidacji grobu. Przez szacunek dla zmarłych, na cmentarzu nie wolno spożywać jedzenia, pić, wnosić Tory, a więc wykonywać czynności niedostępnych dla nieboszczyka. Nie wolno wypasać zwierząt czy zbierać siana. Nie można też traktować cmentarza jako skrótu drogi. Nie czynimy tego na terenie Muzeum, staramy się wpływać na odwiedzających, ale poza nim bywa różnie. Postępowanie na mizarach, czyli cmentarzach muzułmańskich też wiąże się ściśle z zasadami islamu dla tego typu miejsc, choć nie jest tak restrykcyjne jak w tradycji i religii żydowskiej.

Wszystkie te uwarunkowania, czasem niezbyt dla nas czytelne, musieliśmy uwzględnić. Po nieformalnych konsultacjach z przedstawicielami religii niechrześcijańskich zdecydowaliśmy się na prowadzenie poszukiwań metodami archeologicznymi do czasu ewentualnego odkrycia szczątków ludzkich. W razie natrafienia na nie mieliśmy wrócić do rozmów by poczynić nowe ustalenia. Ponadto miały zostać zastosowane przepisy ustawy z dnia 28 marca 1933 r. o grobach i cmentarzach wojennych. Byliśmy na to przygotowani lecz takie potrzeby nie pojawiły się, co znakomicie ułatwiło nasze zadanie.

Główną metodą poszukiwań zabytków była detekcja wyrywaczem metali darni – tzw. humusu – do głębokości ok. 30 cm, pod nadzorem archeologa. Gdy dochodziło do odkrywania kolejnych zabytków były one wydobyte na powierzchnię, opisywane i inwentaryzowane, a następnie trafiały do zbiorów Muzeum Stutthof. Odkryto kilka jam śmietnikowych z czasów II wojny światowej i powojennych. Były one eksplorowane ręcznie pod nadzorem archeologicznym. Z prac tych sporządzona będzie stosowna dokumentacja archeologiczno-konserwatorska.
Na chwilę skupię się na tych powojennych śmietnikach. W nich także odnajdywano przedmioty związane z funkcjonowaniem byłego KL Stutthof. Wynika to z tego, że przez siedemnaście lat, od wyzwolenia obozu 9 maja 1945 r. do utworzenia Muzeum 12 marca 1962 r. na terenach poobozowych gospodarzami były różne instytucje, m.in. Wojska Ochrony Pogranicza i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Według niepojętej dla mnie do końca logiki „porządkowały” i przekształcały one ten obszar pod kontem swoich potrzeb, z pewnością bez wrażliwości jaką współcześnie otaczamy miejsca pamięci. W każdym razie część pozostałych po wyzwoleniu przedmiotów związanych z byłym obozem trafiła do owych dołów wraz ze śmieciami, które na bieżąco wytwarzali „gospodarze”. Kolejny raz i też na marginesie dodam, że wyrzucanie śmieci do lasu, w tym tego poobozowego, ma się nadal dobrze…

Chcę wyraźnie podkreślić, że Muzeum Stutthof nie jest spadkobiercą byłego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Stutthof. Naszym zadaniem jest – zgodnie ze Statutem, a to swoista dla nas „konstytucja” – upamiętnianie i dokumentowanie historii związanej z byłym KL Stutthof i jego podobozami, ze szczególnym uwzględnieniem problematyki zbrodni ludobójstwa i jej skutków. A pod opieką Muzeum Stutthof znajduje się jedynie ten teren, na którym jest zorganizowane. Na te zadania są nam przekazywane środki przez organizatora, którym dla Muzeum Stutthof jest Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Pozostały obszar ma swoich gospodarzy i oni odpowiadają za wszystko co tam się dzieje. Mimo to podjęliśmy temat, ale już na samym wstępie pojawił się podstawowy problem, czyli brak funduszy. Na szczęście mogliśmy niezawodnie liczyć na resort kultury i przede wszystkim Pana Ministra Jarosława Sellina. Wsparło nas również Biuro Upamiętniania Walk i Męczeństwa w centrali Instytutu Pamięci Narodowej. Wsparcia merytorycznego udzielił nam Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków, Pracownia Archeologiczna SIGNUM oraz gdańska Fundacja BOWKE. Znacznie dłuższa jest lista tych, którzy nasze prośby i apele zignorowali lub wykręcili się od pomocy. Tak samo długa jest lista „społecznych” recenzentów. Ludzi bez pojęcia i szacunku dla realiów oraz obowiązującego prawa, ale butnych i nie szczędzących nam bzdurnych pouczeń. Byle zaistnieć. Bez strachu przed kompromitacją. Erazm z Rotterdamu już w roku 1509 w satyryczny sposób ukazał głupotę jako źródło wszelkiej ludzkiej szczęśliwości. Dopiero zestawienie jej z mądrością, doprowadza człowieka do cierpienia i przedwczesnej śmierci. Satyra zamienia się w dramat, gdy takie osoby próbują być mentorami w kwestiach tak istotnych jak kultura, tradycja, czy prawo.

Naszą odpowiedzią jest etyka zawodowa. Według definicji próbuje ona stosować ogólne zasady i pojęcia moralne do praktycznych zagadnień danego zawodu. Zespół pracowników Muzeum Stutthof dokłada i będzie dokładał wszelkich starań by zawód muzealnika był zawodem zaufania publicznego, w duchu refleksji rozstrzygając wszystkie pojawiające się dylematy moralne.

Mam nadzieję, że udało mi się wyjaśnić, że kwestie etyki, potrzeb i zagrożeń podczas prac archeologicznych w miejscach pamięci nie da się przedstawić w odrębnych blokach tematycznych. To zagadnienia, które przenikają się na różnych płaszczyznach, w sposób nierozdzielny. Podejmowanie tego typu wyzwań prócz wrażliwości wymaga specjalistycznej wiedzy oraz profesjonalnego przygotowania.

Piotr Tarnowski


Fot. Wiesław Leszczyński

środa, 11 kwietnia 2018

Żuławy w Gdańsku

Muzeum Stutthof w Sztutowie, Muzeum Archeologiczne w Gdańsku, Fundacja dla Gdańska i Pomorza, Stowarzyszenie Miłośników Nowego Dworu Gdańskiego, Klub Nowodworski oraz Gdański Kantor Wydawniczy,

zapraszają na wydarzenie „Żuławy w Gdańsku”, które odbędzie się w dniach 21-22 kwietnia 2018 r. w Muzeum Archeologicznym w Gdańsku, ul. Mariacka 25/26

W programie: wystawy, wykłady, kiermasz książek, atrakcje dla dzieci, ciekawostki turystyczne, przysmaki regionalne.

Odkryjmy wspólnie bogactwo dziedzictwa kulturowego i naturalnego Żuław!



piątek, 6 kwietnia 2018

Otwarcie wystawy poświęconej Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski”


12 kwietnia o godz. 13:00, w siedzibie Muzeum Stutthof w Sztutowie, nastąpi otwarcie wystawy poświęconej Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski”. Opowiada ona o losach podziemnej organizacji, której żołnierze i działacze pod przywództwem Józefa Dambka zapisali się na trwałe w historii Pomorza. Były to osoby świadome, że w przypadku ujęcia stracą życie, a ich rodziny zostaną poddane represjom. Mimo to nie brakowało im determinacji i odwagi by walczyć z niemieckim zniewoleniem. Twórcami ekspozycji są: prof. dr hab. Bogdan Chrzanowski, prof. dr hab. Andrzej Gąsiorowski oraz Krzysztof Steyer. Ekspozycja jest efektem współpracy Muzeum II Wojny Światowej oraz Muzeum Stutthof w Sztutowie.

W programie:
·         Powitanie - dyrektor Piotr Tarnowski, dyrektor dr Karol Nawrocki
·         Słowo o „Tajnej Organizacji Wojskowej Gryf Pomorski” - prof. dr hab. 
            Andrzej Gąsiorowski
·         Poczęstunek

Zapraszamy!

środa, 4 kwietnia 2018

Zabytki pozyskane przez Muzeum Stutthof w 2017 r.


W 2017 r. Dział Muzealiów wzbogacił się o zabytki:
  • Skrzypce, na których w obozie pieśni grał więzień polityczny Wiktor Januszewski. Skrzypce zgodnie z ostatnim życzeniem zmarłego, Wiktora Januszewskiego, zostały przekazane przez córkę Danutę Kostro do muzeum wraz z całym wyposażeniem: dwa smyczki, zapasowe struny, pudełko po kalafonii, futerał i pokrowiec.
  • Przedmioty nielegalnie wytworzone przez więźniów w obozie: aluminiowy sygnet, ozdobna broszka w formie inicjałów „BM”, klamra od paska zrobiona z drutu.
  • Przedmioty związane z funkcjonowaniem obozu: blaszki z numerami klatek z królikarni obozowej, odważniki oraz imadło, na którym w warsztatach obozowych pracował Roman Tarnowski.
  • Kolekcja dzieł sztuki powiększyła się o obraz z wizerunkiem Chrystusa dźwigającego krzyż, namalowany w KL Ravensbrück. Po wojnie znajdował się w rękach byłej więźniarki Pawiaka i KL Ravensbrück Karoliny Skoczylas. Dzięki uprzejmości rodziny, został podarowany Muzeum Stutthof.  
  • Decyzją PWKZ w Gdańsku muzeum otrzymało również w depozyt zabytki pochodzące z badań archeologicznych prowadzonych na terenie byłego obozu. Wśród nich znajdują się gliniane popielniczki nielegalnie wykonane przez więźniów w obozie oraz blaszki z numerami więźniów pochodzące z magazynów Effektenkammer. Najwięcej jest przedmiotów odebranych więźniom po przybyciu do obozu: ozdobne broszki, grzebienie, oprawki okularów, szczoteczki do zębów.











Piotr Tarnowski powołany w skład Rady do Spraw Muzeów i Miejsc Pamięci Narodowej


(Na zdjęciu: życzenia dla Piotra Tarnowskiego od pracowników Muzeum Stutthof, z okazji 10-lecia pełnienia funkcji dyrektora tej instytucji).

Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego powołał Piotra Tarnowskiego, dyrektora Muzeum Stutthof, w skład Rady do Spraw Muzeów i Miejsc Pamięci Narodowej przy Ministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Piotr Tarnowski od ponad 10 lat pełni funkcję dyrektora Muzeum Stutthof. Pod jego kierownictwem Muzeum było wielokrotnie wyróżniane, w tym czterokrotnie w konkursie „Sybilla”, zdobywając dwukrotnie główną nagrodę oraz dwukrotnie wyróżnienie. Otrzymanie tych nagród było ważnym wydarzeniem dla Muzeum Stutthof.

Równie ważnym wydarzeniem dla Muzeum Stutthof jest powołanie dyrektora Piotra Tarnowskiego do składu Rady do Spraw Muzeów i Miejsc Pamięci Narodowej przy Ministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Gratulujemy i życzymy owocnej pracy!