środa, 30 grudnia 2015

"Ewakuacja morska więźniów KL Stutthof przez Rugię do Danii w 1945 r." - nowa publikacja autorstwa Elżbiety Grot



  Pod koniec grudnia 2015 r. ukazała się wydana przez Muzeum Stutthof kolejna książka Elżbiety Grot, kierownika Działu Naukowego w Sopocie, tym razem na temat  ewakuacji morskiej więźniów KL Stutthof w 1945 r. przez Rugię do Danii.  Książka jest efektem wieloletnich badań autorki prowadzonych w kraju i zagranicą przedstawiająca po raz pierwszy w szerszy sposób skomplikowane losy jednej grupy liczącej ok. 600 więźniów KL Stutthof.

  Do zorganizowania ewakuacji ostatnich pozostałych przy życiu więźniów KL  Stutthof przyczynił się rozkaz wydany 14 kwietnia 1945 r. przez Heinricha Himmlera, w którym zabronił poddawania obozów koncentracyjnych wojskom nieprzyjacielskim i przeprowadzenia ewakuacji w taki sposób, aby żaden więzień nie wpadł żywy w ręce wroga.  Esesmani 25 kwietnia 1945 r. wyprowadzili z obozu ok. 3 300 więźniów: kobiet i mężczyzn, w większości chorych, wycieńczonych i zarażonych tyfusem plamistym, których zamierzali drogą morską dostarczyć do portu w Lubece, wyznaczonego na miejsce koncentracji także więźniów z KL Neuengamme, położonego koło Hamburga.

   Podczas rejsu śmierci,  po opuszczeniu portu w Helu, doszło do rozproszenia konwoju czterech barek z więźniami KL Stutthof. Tylko dwie z nich, „Wolfgang” i „Vaterland”, dopłynęły do Zatoki Lubeckiej. Barka „kwarantannowa” zdryfowała na brzeg plaży w Booknis koło Eckernförde, czwarta barka zaś osiadła w nocy z 29/30 kwietnia 1945 r. na mieliźnie i skałach w pobliżu wysepki Greifswalde Oie . To tej grupie więźniów KL Stutthof, o której przez wiele lat pisano, że zostali celowo zatopieni przez esesmanów w pobliżu wyspy Rugii, została poświęcona książka E. Grot.  Badania prowadzone w kraju, w Niemczech, w tym na Rugii i w Danii, pozwoliły na odtworzenie dalszych losów tych  więźniów. Kiedy, po nieudanej próbie wyciągnięcia barki z mielizny, holownik odciął liny i odpłynął w kierunku Stralsundu, wydawało się, że nikt ich nie uratuje, z pomocą przyszli następnego dnia niemieccy marynarze Kriegsmarine z wojskowej bazy doświadczalnej na Greifswalde Oie. Przy pomocy okrętu i barki załadowanej amunicją marynarze przewieźli więźniów i esesmanów do portu rybackiego w Lauterbach w południowo – wschodniej części wyspy Rugii. Przeprowadzone relacje z uczestnikami ewakuacji oraz odnalezienie zeznań świadków mieszkańców wyspy i polskich robotników przymusowych umożliwiły przedstawienie w szerszy sposób zdarzeń i licznych ucieczek podejmowanych przez więźniów KL Stutthof  podczas przymusowego postoju w Lauterbach od 30 kwietnia do 3 maja 1945 r. 

   Po kilku dniach pobytu i załadowaniu więźniów do oddanej do ich dyspozycji barki „Breslau”, esesmani opuścili Lauterbach po południu 3 maja 1945 r., dzień przed zajęciem Rugii przez Armię Czerwoną, z zamiarem dopłynięcia do Flensburga. W czasie rejsu, sztorm na morzu, niewłaściwe obciążenie i przecieki barki, a w związku z tym obawa przed zatonięciem, wymusiły na esesmanach podjęcie decyzji o wpłynięciu do najbliższego portu w celu zdobycia innej barki nadającej się do kontynuowania rejsu. Barka wpłynęła do niewielkiej przystani w Klintholm Havn na duńskiej wyspie Møn  w momencie przejmowania kontroli przez oddział lokalnego ruchu oporu pod dowództwem barona Nielsa Rosenkrantza i w dniu odzyskania wolności przez Danię 5 maja 1945 r.  Inspekcja barki przez Duńczyków doprowadziła do uwolnienia 345 więźniów KL Stutthof i internowania esesmanów.  

   Na wyspie zawiązał się Komitet Pomocy dla ocalałych więźniów, który działał do końca grudnia 1945 r. pod kierunkiem Heleny Mortensen, prezeski miejscowego oddziału Duńskiego Czerwonego Krzyża. Duńczycy po raz pierwszy zetknęli się z ludźmi, którzy przeszli przez niemieckie obozy koncentracyjne oraz z chorobami obozowymi. Sposób leczenia tyfusu plamistego i innych schorzeń wymagał konsultacji medycznej z ośrodkiem w Kopenhadze oraz konieczności sprowadzenia specjalnych lekarstw. W wielu przypadkach konieczna była kilkutygodniowa hospitalizacja, a następnie długi okres rekonwalescencji, który pozwolił chorym odzyskać zdrowie i powrócić do normalnego życia. Do wszelkich trudności Duńczycy podchodzili z ogromną troską, wyrozumiałością i cierpliwością zapewniając najlepsze warunki leczenia i opiekę medyczną. Dzięki podjętej przez nich natychmiastowej akcji pomocy ocalało 324 więźniów KL Stutthof: kobiet i mężczyzn, obywateli 11 państw. 21 zmarłych więźniów pochowano na cmentarzach w Stege, Magleby i Kopenhadze. Pozostali po zakończonej akcji pomocy otrzymali prawo wyboru pozostania w Danii lub powrotu do własnych krajów. Dla wielu więźniów zmarłych w czasie rejsu miejscem wiecznego spoczynku stał się Bałtyk. 

    Książkę wzbogacają liczne zdjęcia, między innymi wykonane w  dniu wyzwolenia i  podczas pobytu ocalałych więźniów KL Stutthof w Danii w 1945 r., dokumenty, mapki oraz zdjęcia z uroczystości odsłonięcia pomnika w Lauterbach 12 września 1978 r. Uzupełnieniem są aneksy: Lista ustalonych więźniów KL Stutthof zbiegłych z transportu ewakuacyjnego w Lauterbach, Lista ustalonych 213 więźniów KL Stutthof, w tym 10 zmarłych, przejętych 5 maja 1945 r. przez Duński Czerwony Krzyż, wybór relacji uczestników ewakuacji morskiej: Agnieszki Recław, kpt. ż. w. Włodzimierza Jacewicza, Bronisława Tuszkowskiego, Franciszka Wysockiego i dr Kazimierza Badziąga.

Książka będzie do nabycia w księgarni Muzeum Stutthof. 

wtorek, 22 grudnia 2015

Boże Narodzenie w Stutthofie

Gdy się Chrystus rodzi i na świat przychodzi
Wszystkim umęczonym nadzieję przynosi
Bo my nadzieją żyjemy, że wolnymi też będziemy.

(fragment Kolędy Stutthowskiej napisanej w obozie przez nieznaną więźniarkę)

Życie religijne w obozie

Religia była niezwykle istotnym elementem życia więźniów obozu Koncentracyjnego Stutthof. W pierwszym okresie funkcjonowania obozu uprawianie praktyk religijnych było zakazane. Pomimo zakazów i grożących za ich złamanie kar, więźniowie czynnie uczestniczyli w życiu religijnym, organizowanym głownie przez uwięzionych w obozie księży. W ten sposób w 1940 roku, podczas Wielkiego Tygodnia, odprawiono potajemnie mszę.
Święta Bożego narodzenia dawały okazję nie tylko do wykonywania praktyk religijnych, ale również do nawiązywania kontaktów miedzy poszczególnymi więźniami, grupami więźniów, często różnej narodowości i wyznania. Różnice te, wobec tragicznego losu uwięzionych, nie miały większego znaczenia.

Wigilia i Boże Narodzenie za drutami

W wielu spisanych po wojnie relacjach, więźniowie opisują, jak wyglądała Wigilia i Boże Narodzenie w rzeczywistości obozowej. Nam, żyjącym w normalnych warunkach ludziom, trudno zapewne zrozumieć jaka panowała tam wtedy atmosfera i jak ważna dla więźniów była modlitwa i nadzieja na przetrwanie. Niech więc przemówią relacje tych którzy byli bezpośrednimi uczestnikami tamtych wydarzeń:

Ignacy Joachimiak, nr obozowy 5179: „Święta Bożego Narodzenia 1939/1940 spędziliśmy w nastroju strasznego przygnębienia. Jedzenie, które wydano nam na święta, niczym nie różniło się od normalnych racji obozowych. Otrzymaliśmy tylko wodę i brukiew. Te trzy dni świąt były wolne od pracy w obozie. Próbowaliśmy śpiewać kolędy, ustawiliśmy jakąś choinkę. Przyszło trzech esesmanów i zapytali, czy nie umiemy śpiewać po niemiecku. Kazali nam śpiewać >. Zaśpiewaliśmy. Byli zadowoleni i zostawili nas w spokoju”.

Władysław Gębik: „Sam dzień wigilijny minął względnie spokojnie, przy bezmyślnej, jak zwykle, pracy – przenoszeniu belek i piasku z miejsca na miejsce i przy akompaniamencie spadających nieoczekiwanie esesmańskich razów i wymyślań. Najtrudniejsza była dopiero noc. W milczeniu kładliśmy się spać, zamyśleni, osowiali, jakby lękając się głośnego przypomnienia, że to przecież Wigilia. Tylko głębokie westchnienia wypełniające pustkę po wygaszonych światłach świadczyły, że sen nie kleił się do powiek... ...W smutku i ciszy wypełnia się mrok karnej izby niespokojnym milczeniem, które zaczyna ciążyć nam coraz bardziej. Nie odmawiamy nawet wieczornej modlitwy.  – Hej bracia, czy śpicie? – odzywam się szeptem słowami kolędy. Poruszyli się na barłogach. Nikt przecież nie spał. Nie mógł spać. – Podobnie jak my, cały nasz kraj pogrążony jest dziś w smutku i -żałobie. Ale to nie powód do rozpaczy. Pozwólcie więc kochani, że powiem parę słów. Szczęśliwi możemy być, że żyjemy. Kiedy my żyjemy, Polska żyje... ...Wierzę głęboko, że przetrwamy wszystko, zniesiemy jeszcze większe cierpienia i wrócimy do Ojczyzny wolnej i zwycięskiej. W tej chwili łamiąc się z wami symbolicznym opłatkiem, życzę wam bracia, i sobie, abyśmy następną wigilię obchodzili już w wolnej Polsce”.  

Jan Jarzembowski, więzień nr 17498: „A najgorzej było w Wigilię Bożego Narodzenia 1942 roku. Smutniejszej w życiu swym Wigilii nie przeżywałem. Zbóje (z załogi SS nie było nikogo) kazali na prowizorycznej choince zapalić światła. Arcyzbój Zielonka coś tam do nas powiedział. Siedzieliśmy po szesnastu przy podłużnych, koszarowych stołach, wstaliśmy żeby zaśpiewać >. Potężnie, po całym bloku, a może i po całym Starym Obozie, zadźwięczało echo pięknej pieśni. Wtem – o dziwo – będący tuż obok samej choinki zbóje, jeden po drugim siadali obok swego stolika i chowając głowy w ręce, głośno zaczęli zanosić się płaczem. Płakał morderca śp. Paszkowskiego – Höltzer, płakał krwiożerczy Merkel i nie zapanował także nad sobą Zielonka, późniejszy morderca co najmniej pół tysiąca więźniów. Po całej sali momentalnie rozeszło się: zbóje płaczą!, zbóje płaczą! Tej pierwszej zwrotki nie dokończyliśmy... Większość z miejsca zalała się łzami, innych ogarnęło to samo po wymienionym uścisku z kolegami”.  

Wacław Mitura, więzień nr 3836: „Święta Bożego Narodzenia 1944 roku obchodzone były przez więźniów uroczyście. Czuło się jakby lekki powiew wolności. Na kilka dni przed świętami przywieźli do Stutthofu paczki nadesłane od rodzin. Szczęśliwi, którzy je dostali... W bloku B więźniowie ubrali choinkę. Była uboga, ale była... Podczas wieczerzy wigilijnej zebrano od paczkowiczów wiktuały i obdarzono nimi najbiedniejszych, przeważnie Rosjan. Następnie łamaliśmy się przysłanym z wolności opłatkiem, również z przedstawicielami innych narodowości. W wielu językach wygłaszano przemówienia, w których podkreślano, że obecne święta są ostatnimi w obozie. Więźniowie, bez względu na narodowość czy wyznanie, uściskali się wzajemnie, życząc sobie szybkiej wolności. Nie było chyba nikogo, komu łza nie spłynęła po policzkach”.


Kartka świąteczna napisana przez więźnia i wysłana nielegalnie z obozu w 1940r. - ekspozycja Muzeum Stutthof.



niedziela, 13 grudnia 2015

Pierwszy transport więźniów norweskich do KL Stutthof / První transport norských vězňů do KL Stutthof / Il primo trasporto dei detenuti norvegesi a KL Stutthof / Der erste Transport von norwegischen Häftlingen ins KZ Stutthof / Le premier transport des prisonniers norvégiens à KL Stutthof

Pierwszy transport więźniów norweskich do KL Stutthof

W dniu 14 grudnia 1943 r. przesłano z Grini do obozu pierwszą grupę Norwegów. Było to 254 policjantów karnie skierowanych do Stutthofu z powodu odmowy pełnienia służby policyjnej w okupowanej Norwegii. Kolejnych 17 policjantów, także z Grini, dołączyło do nich 13 stycznia 1944r. Początkowo zakwaterowano ich z zbudowanym w 1943 roku, niedaleko cegielni w miejscowości Stutthof, obozie nazywanym Germanenlager. Powstał on z przeznaczeniem na karny obóz dla SS-manów. Podlegał bezpośrednio schutzhaftlagerführerowi Teodorowi Meyerowi. Po przybyciu do Stutthofu policjantów norweskich, obóz ten przeznaczono dla nich.

27 stycznia 1945 roku, część więźniów norweskich przeniesiono do baraków Nowego Obozu, a część do obozu pracy w Mikoszewie.
W pierwszym okresie policjantów norweskich zakwaterowano w lepszych warunkach niż pozostałych więźniów. Hitlerowskie władze liczyły, że zgodzą się oni na współpracę. Proponowano im między innymi służbę w załodze wartowniczej obozu Stutthof, nikt jednak nie wyraził na to zgody.

Od początku pobytu w obozie policjanci norwescy zasłynęli ze swojej niezłomności wobec propozycji objęcia przez nich służby w SS. Oto jak pisze o tym w swojej książce „Las bogów”, Balis Sruoga, więzień litewski: „Meyer usilnie nalegał, aby (Norwegowie) przywdziali esesmańskie mundury, przyczepili norweskie emblematy i zgodzili się pełnić służbę wartowniczą przy obozie. Norwegowie odrzucili tę propozycję. Wtedy Meyer zaczął grozić na całego. Przesłał Norwegom ultimatum, żądając przejęcia z dniem 10 września ochrony obozu. W odpowiedzi na propozycję, Norwegowie odpisali: >Przysięgaliśmy wierność swojemu królowi. Jesteśmy ludźmi honoru. Dopóki król nie zwolni nas z tej przysięgi, my nie złamiemy danego mu słowa i nie zwiążemy się z nikim innym. Z wyżej przytoczonych powodów nie możemy przywdziać esesmańskich mundurów< Przeczytawszy tę bezczelną odpowiedź Meyer wściekł się. …Wypędził Norwegów do najcięższych i najbrudniejszych robót. Nosili i tłukli kamienie; ubijali szosy, zastępując końskie zaprzęgi ciągnęli z lasu olbrzymie pnie. Pracowali bardzo ciężko, ale do SS nie wstępowali… Potomkowie dawnych Wikingów okazali się godnymi następcami swoich sławnych przodków”.     

Postawa policjantów była bardzo dobrze oceniana przez społeczność więźniarską. Doceniano przede wszystkim fakt dzielenia się przez Norwegów jedzeniem z pozostałymi więźniami. Otrzymywali za to wyrazy podziękowania. 7 marca 1944r. do policjantów dotarł z bloku XX, młodzieżowego, list podpisany przez przedstawicieli sześciu narodowości:

„Stutthof dnia 7 marca.
Do załogi Obozu Germanów w Stutthofie. Serdeczne podziękowania za podarunek środków żywnościowych z Obozu Germanów wyrażają za młodzież z Bloku XX: Lembito Walter – E  32917, Ipifanos Filimonaros – G 22844, Żółtek Ryszard – P 33662, Aramonis Borgiusow – R 21384, Joachim Hermann RD – 33793, Maupre Jean Louis – F 18278”. Do listu dołączony był żartobliwy rysunek wykonany przez jednego z młodych więźniów. Źródło: Olaf R. Walle ”Norsk Politi Bak Piggtrad” (Norweska Policja za drutami kolczastymi).

Następny transport Norwegów do Stutthofu obejmował 61 więźniów politycznych, w tym 16 kobiet. Wśród powodów ich wcześniejszego aresztowania wymienia się m.in. przynależność do nielegalnie działających partii politycznych, próby ucieczek za granicę, słuchanie nieprzyjacielskich stacji radiowych itd. Ponadto, w okresie od 22 września do 8 listopada 1944r. osadzono w Stutthofie jeszcze 12 Norwegów.

Na podstawie zachowanej dokumentacji ustalono, że w KL Stutthof przebywało 344 więźniów norweskich. Z danych opublikowanych przez Olafa R. Walle wynika, że spośród osadzonych w Stutthofie policjantów norweskich zmarło łącznie trzynaście osób. O pozostałych więźniach norweskich, brak danych.


První transport norských vězňů do KL Stutthof

Dne 14. prosince 1943 z tábora Grini přijela první norská skupina. Byla to skupina složená s 254 policistů trestně poslaných do Stutthofa z důvodu odmítnutí konání policejní služby v okupovaném Norsku. Následující 17. policisté také z Grini se přepojili ke něm 13. ledna 1944. Na začátku byli ubytování v táboře jmenujícím se Germanenlager, který byl vystavěn v 1943 nedaleko cihelny v městečku Stutthof. Byl určen na trestní tábor pro esesmany. Byl podřízen schutzhaftlagerführerovi Teodorovi Meyerovi. Po příchodu norských policistů do Stuffhofa tábor ten určeno pro je.
27. ledna 1945 část norských vězňů přeneseno do Nového Tábora, a část do pracovního tábora v městečku Mikoszew.
V první období ubytováno norských policistů v lepších podmínkách než jiných vězňů. Hitlerovská vláda počítala s jejich spoluprací. Nabízeno jim mezí jinými službu v hlídačské četě tábora Stutthof, jen nikdo s tím nesouhlasil.

Od začátku pobytu v táboře norské policisté byli známí ze své nezlomnosti vůči propozici služby v SS. Tak o tom píše v své knize „Las bogów” (Les bohů), Balis Sruoga, litevský vězeň: „Meyer snažně prosil aby (Norové) se oblékli v uniformy SS, připojili norské emblémy a souhlasili plnit hlídačskou službu v táboře. Norové odmítli tu přihlášku. Tenkrát Meyer začal hrozit. Dál Norům ultimatum, žádajíc převzetí ochrany tábora dne 10. října. V odpovědi na propozice Norové napsali: >. ...Meyer vyhnal Norů do nejtěžších a nejošklivějších prací. Nosili a tloukli kameny, upěchovali cesty, tahali z lesa velké kmeny nahrazujíc koňské postroje. Pracovali velmi těžko, ale do SS nevstupovali... Potomkové bývalých Vikingů projevovali se jako hodní nástupce svých známých předků".     

Stanovisko policistů bylo velmi dobře posuzované vězeňskou společnosti. Doceňováno především fakt, že Norové dělili se s jinými vězni o jídlo. Obdrželi za to slova poděkování. 7. března 1944 do policistů dostal se dopis z XX. baráku mládeže  podepsán plnomocníky šesti národnosti:
Stutthof dne 7 března.
Do čety Tábora Němců v Stutthof: Srdečné poděkování za dar potravin z Tábora Němců vyjadřují pro mládež z baráku XX: Lembito Walter – E  32917, Ipifanos Filimonaros – G 22844, Żółtek Ryszard – P 33662, Aramonis Borgiusow – R 21384, Joachim Hermann RD – 33793, Maupre Jean Louis – F 18278”.
K dopisoví připojen byl žertovný obrázek, který udělal jeden z mladých vězňů.

Zdroj: Olaf R. Walle ”Norsk Politi Bak Piggtrad”  (Norská policie za ostnatým drátem).
Další transport Norů do tábora Stutthof objímal 61 politických vězňů, v tom 16. žen. Mezí příčiny jejích zatčení jsou mezí jinými příslušnost k nelegálním politickým stranám, zkoušky útěků za hranice, poslouchání nepřátelských rozhlasů atd. Nadto v období od 22. října do 8. listopadu 1944 bylo v táboře Stutthof zavřených ještě 12 Norů.

Na základě zachované dokumentace ustáleno, že v KL Stutthof bydlelo 344 norských vězňů. Z údajů, které publikoval Olaf R. Walle vyplývá, že z ubytovaných v táboře Stutthof norských policistů zemřelo dohromady třináct osob. O zbývajících norských vězních chybí údaje.

Tłumaczenie: Magda Klimek 

Il primo trasporto dei detenuti norvegesi a KL Stutthof

Il 14 dicembre 1943 - il primo gruppo dei norvegesi e' stato spedito da Grini  presso il campo. Il gruppo era composto da 254 poliziotti mandati a Stutthof a causa del rifiuto di svolgere il servizio in Norvegia sotto l'occupazione. Gli altri 17 poliziotti, anch'essi provenienti da Grini, hanno raggiunto loro il 13 gennaio 1944. Inizialmente sono stati sistemati all'interno del campo chiamato Germanenlager costruito nel 1943 che si trovava vicino ad una fabbrica di mattoni nella località' Stutthof. Il campo era destinato a servire da campo di punizione per gli uomini delle SS. Era subordinato direttamente al schutzhaftlagerführer Teodor Meyer. Dopo che i poliziotti norvegesi erano arrivati a Stutthof, il campo e' stato adibito ad accogliere anche loro.

Il 27 gennaio 1945, una parte dei detenuti norvegesi e' stata traslocata nelle baracche di Campo Nuovo, mentre la parte restante e' stata portata presso il campo di lavoro a Mikoszewo.

Nel primo periodo i poliziotti norvegesi sono stati sistemati  in condizioni migliori rispetto a quelli degli altri. Le autorità' naziste speravano che loro avrebbero collaborato. Tra le altre cose e' stata offerta loro la possibilità' di svolgere un servizio come guardia del campo Stutthof, pero' nessuno ha dato il proprio consenso.

Gia' dall'inizio della loro permanenza presso il campo i poliziotti norvegesi sono diventati famosi per la loro intransigenza nei confronti della proposta di svolgere il servizio all'interno delle SS. Balis Sruoga un detenuto lituano, nel suo libro "Las bogów" (Foresta dei dei) descrive questo fatto cosi: "Meyer insisteva vivamente sul fatto che i norvegesi indossassero gli uniformi delle SS, che attraccassero i simboli norvegesi e che dessero il loro consenso per svolgere il servizio presso il campo. I norvegesi hanno declinato questa proposta. E cosi' Meyer ha cominciato a minacciarli. Ha inviato un ultimatum a Norvegia ordinando loro di sorvegliare il campo a partire dal 10 settembre. La risposta dei norvegesi alla sua proposta era: >. ...Meyer ha costretto i norvegesi a fare i lavori più' sporchi e più' pesanti. Dovevano portare e frantumare i sassi, compattare le strade, tirare fuori dal bosco gli enormi tronchi degli alberi sostituendo i veicoli a trazione per cavalli. Lavoravano molto duro, pero' non sono mai aderiti alle SS. I discendenti dei vecchi vichinghi si sono rivelati i meritevoli successori dei loro famosi antenati".

L'atteggiamento dei poliziotti era valutato in maniera molto positiva da parte della realtà' della prigione. In particolare era molto apprezzato il fatto che i norvegesi sapessero condividere il cibo con gli altri detenuti. Hanno ricevuto molti ringraziamenti per questa cosa. Il 7 marzo 1944 ai poliziotti sistemati nel blocco XX, chiamato giovanile, e' arrivata una lettera firmata dai rappresentanti delle sei nazioni:
"Stutthof il 7 marzo"

A tutta l'equipe del Campo dei Germani a Stutthof. Sinceri ringraziamenti per il Campo dei Germani per aver regalato il cibo, mandano i ragazzi del Blocco XX Lembito Walter – E 32917, Ipifanos Filimonaros – G 22844, Żółtek Ryszard – P 33662, Aramonis Borgiusow – R 21384, Joachim Hermann RD – 33793, Maupre Jean Louis – F 18278”. Alla lettera era allegato un disegno divertente fatto da uno dei giovani detenuti. Fonte: Olaf R. Walle ”Norsk Politi Bak Piggtrad” (Norweska Policja za drutami kolczastymi) (Polizia norvegese  dietro il filo spinato).

Il successivo trasporto dei norvegesi verso Stutthof comprendeva 61 prigionieri politici, incluse 16 donne. I motivi del loro previo arresto erano tra gli altri: appartenenza ai partiti politici che operavano in modo illegale, prove di fuga all'estero, ascolto delle stazioni di radio nemiche. Inoltre, nel periodo dal 22 settembre fino al 8 novembre 1944 altri 12 norvegesi sono stati trasportati a Stutthof.

In base alla documentazione conservata e' stato accertato che presso il KL Stutthof erano detenuti 344 prigionieri norvegesi. Dai dati pubblicati da Olaf R. Walle risulta che tra tutti i poliziotti norvegesi portati a Stutthof i 13 sono morti. Per quanto riguarda gli altri detenuti norvegesi non vi sono dati disponibili.

Tłumaczenie: Agnieszka Irena Martan

Der erste Transport von norwegischen Häftlingen ins KZ Stutthof

Am 14. Dezember 1943 wurde die erste Gruppe von Norwegen aus Grini ins Konzentrationslager überstellt. Das waren die 254 Polizisten die den Polizeidienst im besetzten Norwegen verweigert haben. Zur Strafe wurden sie nach Stutthof deportiert. Die nächsten 17 Polizisten, auch aus Grini, kamen nach Stutthof am 13. Januar 1944. Am Anfang wurden sie im sog. Germanenlager untergebracht. Dieses wurde  in 1943 in der Nähe von Ziegelei in Stutthof gebaut. Ursprünglich sollte es ein Straflager für SS-Männer sein. Das Lager unterstand direkt dem Schutzhaftlagerführer  Theodor Meyer. Nachdem die norwegischen Polizisten nach Stutthof gekommen sind, wurde das Germanenlager für sie bestimmt.

Am 27. Januar 1945 wurde eine Gruppe von norwegischen Häftlingen nach Baracken von dem Neuen Lager überstellt, der Rest wurde ins Arbeitslager in Nickelaswalde (Mikoszewo) versetzt. Anfangs wurden die norwegischen Polizisten in besseren Bedingungen als andere Häftlinge untergebracht. Die nationalsozialistische Obrigkeit hat darauf gerechnet, dass die Polizisten sich zur Zusammenarbeit mit ihnen einigen. Es wurde ihnen u.a. Dienst in der Wachbesatzung angeboten, niemand aber hat sich dafür entschieden.   Schon seit dem Beginn des Aufenthalts in dem Lager wurden die norwegischen Polizisten dafür bekannt, dass sie so ungebrochen die Angebote, in der SS zu dienen, ablehnten. So schreibt darüber in seinem Buch „Der Wald der Götter“ Balys Sruoga, ein litauischer Häftling: „Meyer bestand darauf, dass sie (die Norwegen) SS-Uniforme anlegen, sich norwegische Embleme anhängen und bereit sind in dem Lager einen Wachdienst zu tun. Die Norwegen haben das Angebot abgelehnt. Da begann Meyer richtig zu drohen. Er sandte den Norwegen ein Ultimatum, womit er forderte, dass sie ab dem 10. September den Schutzdienst in dem Lager übernehmen. Im Gegenzug haben die Norwegen geschrieben: >. …Meyer schickte die Norwegen zu schwierigsten und schmutzigsten Arbeiten. Sie trugen und zerbrachen Steine; sie stampften die Wege; sie ersetzten Pferdegespanne, indem sie riesige Stämme aus dem Wald zogen. Sie arbeiteten sehr hart, aber schlossen sich dem SS nicht an… Die Nachkommen von alten Wikingern haben sich als  würdige Nachfolger von ihren berühmten Vorfahren bewiesen“. Die Einstellung der Polizisten war von der Häftlingsgemeinschaft sehr gut bewertet. Besonders schätzte man die Tatsache, dass die Norwegen ihre Nahrung mit anderen Häftlingen teilten. Dafür wurde ihnen gedankt. Am 7. Marz 1944 bekamen die Polizisten einen Brief aus dem Jugendblock XX, dieser wurde von Vertretern sechs Nationalitäten unterschrieben:

„Stutthof, der 7. Marz. Zu Häftlingen aus dem Germanenlager in Stutthof. Herzlichen Dank für die Lebensmittel aus dem Germanenlager schicken die Jugendlichen aus dem Block XX:  Lembito Walter – E 32917, Ipifanos Filimonaros – G 22844, Żółtek Ryszard – P 3662, Aramonis Borgiusow – R 21384, Joachim Hermann RD – 33793, Maupre Jean Louis – F 18278”. Zum Brief wurde ein lustiges Bild angefügt, das von einem der jungen Häftlinge gezeichnet wurde. Quelle: Olaf R. Walle „Norsk Politi Bak Piggtrad“ („Norwegische Polizei hinter dem Stacheldraht“).

Der nächste Transport von Norwegen nach Stutthof zählte 61 politische Häftlinge, darunter 16 Frauen. Als Ursachen von ihren früheren Festnahmen werden folgende genannt: Zugehörigkeit zu illegalen politischen Parteien, Versuche ins Ausland zu fliehen, Zuhören von feindlichen Radiosendern usw. Darüber hinaus wurden in Stutthof zwischen dem 22. September und 8. November 1944 noch 12 Norwegen eingesperrt.

Auf Grund der erhaltenen Dokumentation wurde festgestellt, dass im KZ Stutthof sich 344 norwegische Häftlinge  befanden. Aus den Dateien, die von Olaf R. Walle veröffentlicht wurden, stellt sich heraus, dass insgesamt 13 norwegische Polizisten in Stutthof ums Leben gekommen sind. Über andere norwegische Häftlinge gibt es keine Informationen.

Tłumaczenie: Maja Jabłońska 

Le premier transport des prisonniers norvégiens à KL Stutthof

Le premier groupe des Norvégiens fut transmis le 14 décembre 1943 de Grini au camp de concentration. Il se composait de 254 policiers dirigés disciplinairement à Stutthof à cause d'avoir refusé d'exercer un service policier en Norvège occupée. 17 policiers suivants, aussi de Grini, les rejoignirent le 13 janvier 1944. Au début ils furent logés dans un camp nommé Germanenlager, construit en 1943 près de la briqueterie à Stutthof. Il fut dressé comme un camp de punition pour des SS-mans. Il fut assujetti directement à schutzhaftlagerfurer Theodor Meyer. Après l’arrivée de policiers norvégiens à Stutthof, ce camp fut réservé à eux.
Le 27 janvier 1945 une partie des prisonniers fut transmise aux baraques de Nouveau Camp, une autre au camp de travail à Mikoszewo. Premièrement les policiers norvégiens furent logés dans meilleurs conditions que le reste des prisonniers. Les pouvoirs hitlériens pensaient qu'ils s'accorderaient sur la collaboration. On les proposa entre outre le service dans le garnison de sentinelle du camp Stutthof, mais personne ne fut d'accord.
Dès le début du séjour dans le camp les prisonniers norvégiens furent fameux de leur fermeté envers la proposition d'exercer le service à SS. Balis Suoga, un prisonnier lituanien le décrit dans son livre « Forêt des dieux » de cette manière : « Meyer insistait fortement que les norvégiens prennent des uniformes de SS, attachent des emblèmes norvégiens et s'accordent à exercer un service de sentinelle dans le camp. Les norvégiens le refusèrent. Alors Meyer commença de menacer. Il envoya aux norvégiens un ultimatum en revendiquant qu' ils prennent la surveillance sur le camp le 10 septembre. En répondant les Norvégiens écrivirent : >.  …. Meyer les envoya pour les travaux les plus durs et impurs. Ils portaient et écrasaient des pierres, battaient des routes, en remplaçant des attelages de chevaux ils tiraient des troncs énormes depuis la forêt. Les Norvégiens travaillaient vraiment dur, mais ils n’entrèrent jamais à SS. Les descendants des Vikings historiques se montrèrent comme des successeurs dignes de leur fameux ancêtres ».
L'attitude des policiers était jugée d'une manière positive par la société des prisonniers. Ils estimèrent avant tout le fait que les Norvégiens partageaient l'alimentation avec d'autres prisonniers. Ils obtenaient des remerciements pour ces gestes. Le 7 mars 1944 une lettre vint aux policiers dès le bloc XX dès les jeunes signés par des représentants de 6 nationalités :

« Stutthof, le 7 mars,
à l’équipe du Camp des Germaniques à Stutthof.

Les jeunes du Bloc XX remercient chaleureusement du don des articles alimentaires du Camp des Germaniques : Lembito Walter – E 32917, Ipifanos Filimonaros – G 22844, Żółtek Ryszard – P 33662, Aramonis Borgiusow – R 21384, Joachim Hermann RD – 33793, Maupre Jean Louis – F 18278 ».
Un dessin amusant, fait par un de jeunes prisonniers était joint à la lettre. Source : Olaf R. Walle ”Norsk Politi Bak Piggtrad” (« Police norvégienne derrière le fil de fer barbelé ».
Le transport suivant des Norvégiens à Stutthof se composait de 61 prisonniers politiques, 16 femmes incluses. Parmi des raisons de leur arrêt antérieur sont énumérées : l'appartenance aux partis politiques fonctionnant d'une manière illégale, des essais de s'évader à l’étranger, l’écoute de la radio ennemie.
En plus, entre le 22 septembre et le 8 novembre 1944 encore 12 Norvégiens étaient mis à Stutthof. Sur base de la documentation retenue on apprit que 344 prisonniers norvégiens se trouvèrent à Stutthof. 13 personnes moururent. On ne dispose pas de donnés sur les autres prisonniers norvégiens.

Tłumaczenie: Katarzyna Byczek

List młodych więźniów do Norwegów.
Zdroj: Olaf R. Walle ”Norsk Politi Bak Piggtrad” (Norská policie za ostnatým drátem).
Lettera di ringraziamento.
Olaf R. Walle „Norsk Politi Bak Piggtrad“ („Norwegische Polizei hinter dem Stacheldraht“).
La lettre de jeunes prisonniers aux Norvégiens


Zdroj: Olaf R. Walle ”Norsk Politi Bak Piggtrad” (Norská policie za ostnatým drátem).
Olaf R. Walle „Norsk Politi Bak Piggtrad“ („Norwegische Polizei hinter dem Stacheldraht“).
Source : Olaf R. Walle ”Norsk Politi Bak Piggtrad” (« Police norvégienne derrière le fil de fer barbelé ».



wtorek, 8 grudnia 2015

Zeszyt Nr 3 - nowe wydawnictwo Muzeum Stutthof

Nakładem Muzeum Stutthof ukazał się kolejny, trzeci, numer Zeszytów Muzeum Stutthof. Znajdziemy w nim szereg ciekawych artykułów publikowanych przez pracowników naukowych Muzeum i nie tylko. Zeszyt będzie można nabyć niebawem w księgarni internetowej Muzeum Stutthof w Sztutowie. Zapraszamy.  




wtorek, 1 grudnia 2015

„Polskie obozy koncentracyjne” w norweskiej gazecie

5 sierpnia 2015 r. w norweskiej gazecie "Avisa Sor-Trondelag" ukazała się recenzja filmu „Lektor”. Autorka w tekście użyła określenia "polski obóz koncentracyjny". Zaprotestował polonijny portal ScanPress.net oraz ambasada RP w Oslo, domagając się sprostowania. 18 sierpnia norweski dziennik opublikował oświadczenie, w którym przeprosił za "nieprecyzyjne" sformułowanie. Redaktor portalu ScanPress.net Henryk Malinowski uznał jednak, że sprostowanie było "zdawkowe i nie sprawiało wrażenia zrozumienia wagi popełnionego błędu". W związku z tym zaskarżył norweską redakcję do Rady Etyki Mediów. Najpierw skargę odrzucono, jednakże po odwołaniu zajęto się sprawą. W wydanym 26 listopada oświadczeniu Rada Etyki Mediów stwierdziła, że gazeta "Avisa Sor-Trondelag" nie naruszyła zasad dziennikarskich. W opinii Rady właściwa interpretacja sformułowania "polski obóz koncentracyjny" wskazuje, że znajduje się on na terenie Polski, a nie oznacza, że był on organizowany przez Polaków. 

Marek Orski - pracownik naukowy Muzeum Stutthof, w publikacji: „Struktura państwowa i skład narodowościowy obozu koncentracyjnego Stutthof w latach 1939-1945” podaje, że w KL Stutthof przebywało łącznie 344 Norwegów, w tym 271 policjantów norweskich, których Niemcy chcieli nakłonić do podjęcia współpracy i wstąpienia do SS w charakterze strażników obozu. Policjanci wykazali niezłomną postawę i pomimo szykan oraz szantażu, odmówili.

Postawę policjantów norweskich opisuje w swojej książce „Las Bogów”, więzień litewski Balis Sruoga: „Meyer usilnie nalegał, aby (Norwegowie) przywdziali esesmańskie mundury, przyczepili norweskie emblematy i zgodzili się pełnić służbę wartowniczą przy obozie. Norwegowie odrzucili tę propozycję. Wtedy Meyer zaczął grozić na całego. Przesłał Norwegom ultimatum, żądając przejęcia z dniem 10 września ochrony obozu. W odpowiedzi na propozycję, Norwegowie odpisali: >>Przysięgaliśmy wierność swojemu królowi. Jesteśmy ludźmi honoru. Dopóki król nie zwolni nas z tej przysięgi, my nie złamiemy danego mu słowa i nie zwiążemy się z nikim innym. Z wyżej przytoczonych powodów nie możemy przywdziać esesmańskich mundurów>>. Przeczytawszy tę bezczelną odpowiedź Meyer wściekł się.  …Wypędził Norwegów do najcięższych i najbrudniejszych robót. Nosili i tłukli kamienie; ubijali szosy, zastępując końskie zaprzęgi ciągnęli z lasu olbrzymie pnie. Pracowali bardzo ciężko, ale do SS nie wstępowali… Potomkowie dawnych Wikingów okazali się godnymi następcami swoich sławnych przodków”.    

25 kwietnia 2015 r. z inicjatywy Komendy Głównej Policji w Norwegii odbyła się uroczystość upamiętniająca norweskich policjantów więzionych w KL Stutthof. Podczas uroczystości, w budynku byłego krematorium odsłonięto pamiątkową tablicę. Nakładem Muzeum Stutthof, po raz pierwszy w Polsce, zostały również wydane wspomnienia Olafa Walle, policjanta norweskiego, byłego więźnia KL Stutthof pt. „Norweska policja za drutami kolczastymi”

Może więc dziwić postawa norweskiej gazety w sprawie istotnej nie tylko dla Polaków, ale w tym wypadku również dla Norwegów. Dla ofiar jest istotne kto je więził i mordował. Byli to Niemcy, a Polska w tym czasie nie istniała jako państwo, gdyż była przez Niemców okupowana. Nie można więc używać określenia „polskie obozy koncentracyjne”, gdyż określenie to obraża ofiary, a norweska gazeta używając takiego określenia obraziła również obywateli Norwegii, którzy byli ofiarami niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych.  

Muzeum Stutthof stanowczo protestuje przeciwko używaniu określenia „polskie obozy koncentracyjne”. Każdorazowo w podobnej sytuacji reagujemy i będziemy reagować tak długo, jak będzie to konieczne.

Oświadczenie Dyrektora Muzeum Stutthof w sprawie używania określenia „polskie obozy koncentracyjne”.

Za każdym razem jestem głęboko znieważony określeniem „polskie obozy koncentracyjne”. Co ważniejsze wielokrotnie był świadkiem sytuacji, jak drastycznie poniżone czują się takimi sformułowaniami polskie ofiary zbrodni niemieckich z okresu II wojny światowej, szczególnie byli więźniowie niemieckich obozów i więzień.

Ten zwrot rodzi zamęt głównie wśród młodych ludzi z zagranicy, którzy mogą uwierzyć, że obozy koncentracyjne były tworzone i prowadzone przez Polskę i Polaków. W takim wypadku zatriumfują zbrodniarze, a ofiary na nowo zostaną skazane na upokorzenie. A przecież to propaganda niemieckich nazistów opierała się na przekonaniu, że wielokrotnie powtarzane kłamstwo staje się w końcu prawdą. I tak będzie, mimo 70. lat od zakończenia II wojny światowej, skoro nadal jest przyzwolenie na fałszerstwa.
Stoją one w jawnej sprzeczności z faktami. Niemieckie nazistowskie obozy koncentracyjne III Rzesza budowała na terenach do niej wcielonych bądź przez nią okupowanych. Nie jest nikomu znane istnienie jakiegokolwiek obozu zagłady położonego na ziemiach polskich w czasie istnienia na nich polskiej suwerennej państwowości.
Z nadzieją przyjmowałem, że mimo trudności i oporów kolejne gazety i ośrodki medialne przepraszały za użycie tego sformułowania. Jednak to koszmarne kłamstwo jak bumerang powraca.

Apeluję do wszystkich ludzi dobrej woli o pomoc w powstrzymaniu poniżania Polaków, którzy przeszli przez koszmar niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych. To moralne zobowiązanie wobec Ofiar.

Piotr Tarnowski

dyrektor Muzeum Stutthof

Artykuł w "Avisa Sor-Trondelag"

Olaf R. Walle





Zdjęcia z uroczystości upamiętniającej policjantów norweskich, więźniów KL Stutthof.

piątek, 20 listopada 2015

Film "Śniegi w żałobie" nagrodzony



Film reżysera Wiesława Kwapisza pt. "Śniegi w żałobie", opowiadający o końcowym okresie działalności obozu koncentracyjnego Stutthof, otrzymał II nagrodę w kategorii „Filmy fabularne i dokumenty fabularyzowane” na  X Jubileuszowym Polonijnym Festiwalu Multimedialnym „POLSKIE OJCZYZNY 2015”. Relacja z wręczenia nagrody pochodzi z oficjalnej strony festiwalu:


Twórcom filmu składamy serdeczne gratulacje. 

video
 Oficjalny zwiastun filmu. 

video
Relacja z wręczenia nagrody.