poniedziałek, 22 maja 2017

Obóz specjalny w KL Stutthof 1944 - 1945

Obóz Specjalny (Sonderlager) stanowił część obozu koncentracyjnego Stutthof. Powstał w 1944 roku i był otoczony nimbem tajemniczości, ponieważ niewielu osobom było dane mieć do niego dostęp. Marcin Owsiński, kierownik działu oświatowego Muzeum Stutthof, podjął wyzwanie i postanowił przybliżyć nam historię funkcjonowania tego miejsca. Artykuł opublikowano w "Zeszytach Muzealnych nr 11", a my publikujemy jego fragment na naszym blogu. 


Obóz Specjalny w KL Stutthof 1944-1945
Wstęp
Zagadnienie powstania i działalności obozu specjalnego (niem. Sonderlager) w kompleksie KL Stutthof wciąż jest jeszcze jednym z nie do końca poznanych aspektów historii tego obozu koncentracyjnego. Opublikowane opracowania monograficzne w kilku zdaniach sygnalizują jedynie zagadnienie istnienia obozu specjalnego i przetrzymywanych w nim więźniów, nie poświęcając tym problemom więcej uwagi1. Z rozpraw o charakterze szczegółowym powstała jak dotychczas natomiast jedynie krótka, nigdzie nie publikowana, synteza „polskiej" wiedzy o Sonderlager w KL Stutthof autorstwa dr M.Orskiego2.
Ten, jak się wydaje, niewystarczający naukowo stan wiedzy, wynika przede wszystkim z ograniczonej ilości dostępnego materiału źródłowego mogącego być pomocnym przy pracy badawczej. W przechowywanym obecnie w Archiwum Muzeum Stutthof zespole akt Konzentrationslager Stutthof nie zachowały się prawie żadne materiały dokumentujące budowę obozu specjalnego i jego funkcjonowanie3. Nie zachowały się również (poza nielicznymi przytoczonymi dalej przypadkami) dokumenty osobowe więźniów przetrzymywanych w tej części KL Stutthof. Nadzieja, że teczki osobowe więźniów specjalnych zachowały się gdzieś na terenie Niemiec, gdzie w ramach tzw. ewakuacji trafiły w ostatnim okresie wojny osoby z Sonderlager w świetle najnowszych ustaleń również musi zostać negatywnie zweryfikowana . Podstawą wszelkich badań muszą być zatem przekazy osób będących w Stutthofie, które w składanych po wojnie relacjach wspominały o obozie specjalnym i więźniach w nim przetrzymywanych. W zbiorze relacji byłych więźniów przechowywanym w Muzeum Stutthof oraz publikowanej literaturze wspomnieniowej odszukać można łącznie kilkanaście, zazwyczaj krótkich, wzmianek dotyczących interesującej nas tematyki. Cennym uzupełnieniem tej grupy relacji są zeznania złożone po wojnie na procesach stutthofskich przez kilku byłych członków załogi SS obozu, a których część obowiązków służbowych dotyczyła obozu specjalnego5.
Najcenniejszym źródłem dotyczącym więźniów przebywających w Sonderlager są jednak świadectwa złożone przez dwie więzione w tej części Stutthofu kobiety, które trafiły do obozu w ramach fali represji po zamachu na Hitlera 20 lipca 1944 roku. Wspomnienia Fey von Hassell wydane we włoskim oryginale w 1987 roku, a funkcjonujące w obiegu naukowym po niemieckim przekładzie w 1990 roku były już fragmentarycznie publikowane, choć jak się wydaje polscy badacze ograniczali się do analizy jedynie rozdziału książki poświęconego pobytowi w Stutthofie, bez poznania całości opracowania6. Drugim, nieznanym szerzej źródłem relacyjnym jest wydany drukiem w ograniczonym nakładzie i nie rozpowszechniany oficjalnie pamiętnik Marie Gabriele (Gagi) von Stauffenberg pisany przez nią przez cały okres uwięzienia po 20 lipca 1944 roku, w tym, w czasie pobytu w Stutthofie. Pamiętnik ten w sposób niezależny uzupełnia dane zawarte w książce F. von Hassell .
Uzupełnieniem źródeł narracyjnych dotyczących obozu specjalnego są nieliczne materiały ikonograficzne, takie jak 3 powojenne fotografie pozostałości obozu, plan sytuacyjny obozu z 1946 roku oraz kilka szkiców zamieszczonych we wspomnianej wyżej książce F. von Hassell.
Mimo szczupłości w/w materiałów źródłowych wydaje się jednak, że można spróbować odtworzyć w nieco szerszym zakresie historię obozu specjalnego w KL Stutthof oraz poznać losy przetrzymywanych w nim ludzi.
Budowa i wygląd Obozu Specjalnego
Jak wspomniano we wstępie nie zachowały się dokumenty źródłowe dokumentujące proces decyzyjny prowadzący do budowy obozu specjalnego w Stutthofie. Trudno na tej podstawie wnioskować przede wszystkim o tym kto (która komórka SS-WVHA i który jej funkcjonariusz personalnie) i kiedy wydał stosowne rozkazy oraz sporządził pierwsze założenia budowlane. Z pewnością jednak wszystkie decyzje musiały być parafowane przez szefa grupy urzędów C w WVHA w Berlinie SS-Gruppenfuhrera Hansa Kammlera. Jedynym śladem potwierdzającym istnienie takowej dokumentacji jest złożona tuż po wojnie relacja byłego więźnia inż. Wacława Lewandowskiego, w której podaje on, że „rozkaz nr 3" Kammlera dotyczący budowy obozu specjalnego wpłynął do Stutthofu wczesną wiosną 1944 roku i poza informacjami dotyczącymi Sonderlager, określał również założenia lokowania i budowy nowego krematorium w Stutthofie, którego przepustowość miała być kilkanaście razy większa od krematorium dotychczas funkcjonującego. Do wspomnianego rozkazu dołączone były również plany budowlane " .
W zbiorze dokumentacji obozowego biura budowlanego, SS-Bauleitung der Waffen SS und Polizei Danzig-Stutthof, która ze strony obozu prowadziła wszystkie sprawy związane z rozbudową obozu zachowała się np. dość bogata korespondencja dotycząca projektowania i budowy hal DAW (niem. Deutsche Ausrustungswerke - DAW) w Stutthofie. Dokumentacja ta prowadzona była intensywnie (w postaci wymiany planów, notatek, sprawozdań) na linii Bauleitung - WVHA jesienią 1943 i zimą 1943/44 roku. W żadnym z tych dokumentów nie jest jednak wspominane lokowanie lub projektowanie inwestycji związanej z budową obozu specjalnego, a jedyne wzmianki o pracach prowadzonych w tej części Stutthofu zawarte są w notatkach z kilku inspekcji ogólnobudowlanych przeprowadzonych na terenie tego obozu koncentracyjnego wiosną 1944 roku .
Na podstawie powyższych źródeł stwierdzić można, że oficjalnym i pełnym określeniem niemieckim tej części Stutthofu, gdzie ulokowany został obóz specjalny był termin: „Sonderlager - Haudegen". Terminy niemieckie „Sonderlager" i „Errichtung eines Sonderlagers" pojawiają się we wspomnianej części dokumentacji archiwalnej jedynie w kontekście budowy wydzielonej części Stutthofu, na której, na zlecenie OKH, projektowano dwie hale fabryczne (hala „A" oraz hala „B") późniejszych Niemieckich Zakładów Zbrojeniowych w KL Stutthof. Określenia dokładnie tej treści są zawarte na datowanym na 18 kwietnia 1944 roku pozwoleniu na budowę nr 1363 wydanym przez szefa grupy urzędów C w WVHA Kammlera. W kolejnym pozwoleniu na budowę wydanym dla Stutthofu 12 maja 1944 roku (nr 1364) dotyczącym realizacji kolejnej hali fabrycznej (hal „D") określenie „Sonderlager" jest stosowane jako określenie całego kompleksu KL Stutthof. „SS-Sonderlager Stutthof było również przez pewien czas oficjalnym, zamiennie stosowanym w korespondencji, określeniem całego obozu w pierwszych latach jego istnienia10.
Powyższe, oparte na fragmentarycznych danych, rozważania oraz fakt, że obie duże inwestycje w obozie (hale DA W oraz „Sonderlager Haudegen") prowadzone były w jednym czasie (na co wskazują sprawozdania z inspekcji budowlanych) pozwalają stwierdzić, że korespondencja w sprawie „Sonderlager Haudegen" w KL Stutthof była prowadzona jako osobna sprawa i z nieznanych przyczyn nie zachowała się. Jak się wydaje również chronologia procesu decyzyjnego i realizacyjnego obu w/w inwestycji musiały być podobne. Oznaczałoby to, że etap przygotowawczy (projektowanie, uzgodnienia, budżet) odnośnie obozu specjalnego musiał mieć miejsce w zimie 1943/44 roku, a decyzja o budowie wydana została dopiero wczesną wiosną 1944 roku. W każdym razie, z pewnością była to inwestycja prowadzona planowo oraz kierowana centralnie przez władze odpowiednich urzędów w WVHA w Berlinie.
Plany projektowe poszczególnych budynków Stutthofu, w tym także prawdopodobnie obozu specjalnego, sporządzane były w obozowym biurze budowlanym SS-Bauleitung przemianowanym później na Bauleitung der Waffen SS und Polizei Stutthof-Danzig. Wykonywali je pod kierunkiem SS-manów więźniowie - inżynierowie budownictwa i kreślarze. Głównymi specjalistami w zakresie projektów w grupie więźniów pracujących w Bauleitung byli inż. Bolesław Waniorek oraz inż. Wacław Lewandowski. Wszelkie opracowane lub otrzymane plany obozu lub poszczególnych jego części były trzymane w baraku Bauleitung mieszczącym się poza terenem części więźniarskiej Stutthofu, koło placu budowlanego. Większość planów spłonęła niestety w pożarze tego baraku w końcu grudnia 1944 roku11
Sposób wykonywania pracy w SS-Bauleitung w następujący sposób wspominał inż. Lewandowski: „Projektowanie odbywało się przeważnie równorzędnie z budową. Tak się zaczęło i taki system przetrwał do końca. Neubauer, czy którykolwiek z SS-manów mających coś do powiedzenia przychodził i mówił do mnie, czy do Dychmanna, czy któregoś z kolegów, że czeka stu, dwustu, czy trzystu więźniów z łopatami, że ma być postawiony eiskeler (niem. chłodnia, przyp . M.O.) czy barak mieszkalny tyle i tyle metrów szeroki i wysoki, że „prędzej, żeby oni nie czekali". Wtedy trzeba było biec i na wariata zupełnie dać zajęcie tym ludziom, bo mogła by być masakra, gdyby się to wszystko nie ruszało. W tym czasie drugi z nas zajmował się jakimś usankcjonowaniem i unormowaniem tego co się już robiło, musiał dać jakieś wytyczne jak robić i prowadzić, żeby coś z tego wyszło "   .
29 marca 1944 roku szef Grupy Urzędów C skierował do biura Bauinspektion der Waffen SS und Polizei Reich-Ost w Poznaniu pismo dotyczące rozbudowy obozu Stutthof. W treści dokumentu stwierdzono, że „Planowane umiarkowane rozwiązania budowlane w stosunku do baraków przewidzianych na rok 1944 w zachodniej części placu apelowego obozu Stutthof jest niezadowalające. Z powodu zaawansowanego stanu prac budowlanych pominięty zostanie etap przeprojektowania. Przed podjęciem realizacji dalszych baraków po stronie zachodniej proszę o dokonanie razem z wydziałem C IV ewentualnego ich nowego rozmieszczenia". Do pisma tego dołączone były dwa plany, które niestety nie zachowały się13. Zachodnia część obozu, na której rozpoczęto planowanie i budowę nowych baraków obejmowała m.in. teren późniejszej lokalizacji obozu specjalnego.
Jak stwierdzono w notatce z wizytacji inwestycji budowlanych odbytej na terenie KL Stutthof 27 kwietnia 1944 roku prace na terenie późniejszego obozu, w tym jego przyszłej „części specjalnej" toczyły się w sposób zorganizowany i planowy o czym świadczyć może -poza pochlebnymi ocenami inspektorów z Berlina - również wniosek o awansowanie nadzorującego te prace SS-mana. Jeśli chodzi o „Sonderlager Haudegen" inspektorzy stwierdzali, że musi on być wykonywany zgodnie z przedstawionym planem generalnym, co wskazywało by na istniejące w tym czasie nieokreślone bliżej niezgodności wykonawcze w stosunku do pierwotnych planów budowlanych14.

Notatka z Inspekcji budowlanej przeprowadzonej w KL Stutthof 27 kwietnia 1944 roku (A MS, 1-Y11A-2).
Kolejnym śladem dotyczącym budowy „Sonderlager Haudegen" jest notatka wydziału C V w WVHA zawierająca sprawozdanie ze stanu prac budowlanych prowadzonych w Stutthofie w okresie od 28 kwietnia do 1 czerwca 1944 roku. Dokument datowany 6 czerwca 1944 roku w Berlinie skierowany był z rozdzielnika do Bauinspektion der Waffen SS und Polizei Reich-Ost w Poznaniu, Zentralbauleitung w Gdańsku, komórki Bauleitung w Stutthofie oraz do komendanta KL Stutthof. W treści sprawozdania dla określenia obozu specjalnego używany jest zwrot „Sonderlager Haudegen". W okresie sprawozdawczym prowadzone w obozie roboty budowlane musiały być realizowane dużym nakładem sił i środków, gdyż obejmowały jednocześnie prace ziemne, wykopy, instalację odwodnieniową, instalację wodociągową, prace murarskie oraz ciesielskie na kilku inwestycjach naraz. Zgodnie z treścią notatki na terenie „Sonderlager Haudegen" w maju 1944 roku budowana była wciąż instalacja wodociągowa (zauważalny był postęp w jej budowie i instalacji), jednocześnie wiele wysiłku poświęcono w tym czasie na prace związane z odwodnieniem tego terenu (zgodnie z wytycznymi roboty te miały zostać jeszcze dodatkowo zintensyfikowane w kolejnym okresie sprawozdawczym), kontynuowane tez były roboty związane z wytyczaniem i budową obozowych dróg. Jak wynika ponadto ze sprawozdania w 90% ukończone były już wówczas (maj 1944) także prace związane z ogrodzeniem terenu obozu specjalnego. W całości zakończono również w tym okresie stawianie 3 baraków mieszkalnych. Stan prac związanych z budową w obozie specjalnym baraku gospodarczego, wież wartowniczych, umywalni i toalet oraz ogólnych prac ziemnych i niwelacyjnych określano jako przebiegające planowo15.
Uzupełnieniem powyższych dokumentów są relacje składane po wojnie przez więźniów pracujących przy budowie obozu specjalnego. W dość zgodnej opinii niewielkiej grupy osadzonych, którzy wzmiankują we wspomnieniach istnienie Sonderlager budowa obozu specjalnego rozpoczęła się w Stutthofie wiosną 1944 roku, trwała do lata tego roku (lipiec-sierpień) i prowadzona była w sposób bardzo intensywny. Jak wynika z relacji Antoniego Rzyszkiewicza nadzór budowlany nad inwestycją ze strony więźniów pracujących w SS-Bauleitung sprawował wspomniany wyżej inż. W. Lewandowski16, a jak dodaje Roman Smoczyński w pewnym okresie czasu przy budowie obozu specjalnego zatrudnione były wszystkie grupy murarskie jakie utworzono w Stutthofie17. Zgodnie z opisem litewskiego więźnia Balisa Sruogi: „Mur wznoszono w szalonym tempie. Wszystkie inne roboty murarskie zostały na ten czas przerwane" . Gwałtowne tempo budowy Sonderlager Haudegen, która trwała trzy miesiące potwierdza również w swoim złożonym jeszcze w 1945 roku opisie W. Lewandowski   .
Oddany do użytku latem 1944 roku obóz specjalny w KL Stutthof położony był w stosunkowo dużej odległości od komendantury oraz zasadniczej części więźniarskiej obozu. Na podstawie dość wiarygodnego, choć sporządzonego z pamięci w 1946 roku, planu kompleksu KL Stutthof autorstwa inż. B. Waniorka (wieloletniego pracownika obozowego biura budowlanego) odległość tę określić można na około 800-1000 m20.
Wydzielony i ogrodzony murowanym murem o wysokości ok. 4 m „Sonderlager Haudegen" zajmował prostokąt o wymiarach około 200 na 400 m i położony był w bezpośrednim sąsiedztwie zespołu baraków - magazynów odzieżowych (położone na wschód), placu budowlanego (południe) oraz koszar SS (zachód). Brama wejściowa prowadząca na teren obozu ulokowana była w południowo-wschodnim narożniku ogrodzenia. Na zewnątrz, tuż obok niej znajdował się mały budynek wartowni Na każdym z czterech narożników obozu znajdowały się drewniane wieżyczki wartownicze, dodatkowo jedna umieszczona była w połowie wschodniego muru (przy wewnętrznej bramie), a druga w środku terenu, tuż przy kolejnej bramie wewnętrznej prowadzącej do baraków. Cały teren od wewnątrz otoczony był wysokim ogrodzeniem z drutu kolczastego, w którym płynął prąd elektryczny. Druty pod napięciem oddzielały również niewielki teren mieszkalny obozu specjalnego od pozostałej przestrzeni wewnątrz murów.

Sonderlager —fragment planu z wizji lokalnej w 1946 roku.
Jak świadczą powojenne relacje świadków oraz protokoły z oględzin byłego obozu, wewnątrz muru okalającego obóz specjalny znajdowały się tylko 4 typowe dla Stutthofu drewniane baraki więźniarskie, z których 3 pełniły rolę pomieszczeń mieszkalnych, a 1 używany był do celów gospodarczych. Trzy baraki mieszkalne ulokowane były obok siebie w północno-zachodnim narożniku ogrodzenia. Baraki oddzielone od siebie były ścianą z drutu kolczastego (bez prądu), w które powtykane były ścięte gałęzie i krzaki mające na celu dodatkową izolację więźniów przebywających w poszczególnych budynkach2 .

Sonderlager — narożnik północno-wschodni, w głębi widoczny jeden z 3 baraków mieszkalnych (Haudegenlll). Zdjęcie powojenne.

Wejścia do baraków mieszkalnych umieszczone były od czoła każdego z nich i -jak stwierdzono lakonicznie w czasie oględzin w 1945 roku - wszystkie wewnątrz zabudowane i wyposażone były „niemal identycznie" . Bardziej szczegółowy opis wewnętrznego urządzenia znajdujemy w pisanym na bieżąco pamiętniku G. von Stauffenberg: „Barak jest podzielony na dwie połowy znajdującym się na jego środku dużym pomieszczeniem dziennym. Po lewej i prawej stronie prowadzącego do niego korytarza znajdują się pokoje wyposażone w żelazne łóżka i szafki. [...] Wąska kuchnia - umywalnia z toaletą w której siedziska stoją obok siebie bez zasłonięcia"24. Zbliżony do powyższego opis daje również F. von Hassel, draga z grapy więźniów przetrzymywanych w Sonderlager: „Przestronny barak podzielony był przez korytarz na pokoje, w których zmieściło się 16 osób, cztery pomieszczenia po jednej i cztery po drugiej stronie korytarza. W środku korytarza znajdowało się duże pomieszczenie dzienne. Na każdym końcu baraku znajdowały się dwa małe komórki. Jedna z nich pomyślana była jako skład węgla, druga zaś jako magazyn żywności, ale obie były stale puste "   .
Do baraków od bramy wejściowej prowadziła utwardzona droga wyznaczona krawężnikami oraz chodniki . Duża piaszczysta przestrzeń wewnątrz ogrodzenia Sonderlager pozostała niezabudowana, cały teren pozbawiony był również jakichkolwiek drzew, czy krzewów27.


Brama wejściowa na teren obozu specjalnego, po lewej stronie budynek byłej wartowni. Zdjęcie powojenne.

Sonderlager w strukturze obozu Stutthof- kontakty i wiadomości o więźniach z obozu specjalnego wśród „ normalnych " więźniów i SS-manów
Obóz specjalny był trzecią i ostatnią zbudowaną- po Starym Obozie i Nowym Obozie - wydzieloną częścią mieszkalną przeznaczoną dla więźniów KL Stutthof. Od momentu oddania do użytku był on także najbardziej tajemniczą częścią kompleksu obozowego, co podkreślał dodatkowo wysoki okalający mur oraz stale strzeżona brama wejściowa. Swoista „blokada informacji" dotyczyła nie tylko „zwykłych" więźniów obozu, ale jak się wydaje również większości członków załogi SS, których wiadomości o obozie specjalnym i przebywających na jego terenie osobach kształtowane były przede wszystkim przez przypuszczenia i plotki. Krąg osób uprawnionych do wejścia na teren tej części Stutthofu był dość zawężony. Z relacji i zeznań powojennych można wnioskować, że poza komendantem obozu (Paul Werner Hoppe) były to następujące osoby28: SS-mani:
SS-Hauptsturmfuhrer Theodor Meyer - I Schutzhaftlagerfuhrer, odpowiadał za wszystkie sprawy bytowe (wyżywienie, zakwaterowanie, praca itp.) związane z więźniami Stutthofu, SS-Hauptsturmfuhrer Arno Chemnitz - I Rapportfuhrer, bezpośredni podwładny kierownika obozu, odpowiadał za porządek w obozie oraz prowadzenie ewidencji więźniów, SS-Hauptsturmfuhrer Karl Georg Kupfer - II Rapportfuhrer 1944/1945, dowódca transportu ewakuacyjnego więźniów Sonderlager 9, SS-Oberscharfuhrer Ewald Foth - komendant obozu specjalnego od kwietnia 1944 roku30,
SS-Rottenfuhrer Nikolai Klawan - wachman w Sonderlager od końca grudnia 1944 roku  , SS-Helferin Papkę - jedna z nadzorczyń SS zatrudnionych w obozie, doglądała chorych więźniów w Sonderlager   .
Więźniowie:
Antoni Rzyszkiewicz - goniec w Schreibstubie, przez pewien czas dostarczał prowiant do
Sonderlager,,
Tadeusz Kopczyński - kapo,
Stanisław Żemrzycki — obozowy elektryk,
Andrzej Czerwiński - obozowy elektryk.
Inni:
Edmund Bastych - robotnik cywilny firmy Dehlert, wykonawcy obiektów inżynieryjnych w
Stutthofie, w obozie pracował od października 1944 do stycznia 1945.
Jak wynika z dostępnych relacji, szczególna ochrona obozu specjalnego i nadzór nad krążącymi na temat jego więźniów informacjami miały swoje odbicie w stosunkowo małej ich wiedzy o tym kogo dokładnie trzymano za murami wydzielonej części KL Stutthof. Stad też brały się plotki o królu belgijskim, admirale Horthym, czy generałach włoskich. Trzeba jednak przyznać, ze większość obozowych plotek odnośnie osób przetrzymywanych w Sonderlager miała swoje uzasadnienie i w sporym stopniu pokrywała się z rzeczywistością.
Grupy więźniów przetrzymywanych w Obozie Specjalnym
Skrupulatnie prowadzona i do dziś stosunkowo dobrze zachowana dokumentacja personalna więźniów KL Stutthof nie obejmuje obecnie niestety specyficznie oznaczanych akt więźniów przetrzymywanych w Sonderlager Haudegen. Wiadomo jednakże, że dokumentacja takowa była prowadzona w Stutthofie np. w dziale raportowym obozu. Pracujący tam więzień Krzysztof Dunin - Wąsowicz wspomina, że więźniowie ci: „Me/z osobne akta z tajemniczym napisem „ Haudegen und Sippenhdftlinge-Geheim ". Niestety, do tych ściśle tajnych akt w czasie mojej pracy w biurze raportowym nie udało mi się zajrzeć " . O dokumentacji osobowej więźniów obozu specjalnego wspomina również litewski więzień Balis Sruoga, który pracował w kancelarii obozowej i z tego względu miał bezpośrednią styczność z dokumentacją osobową wszystkich więźniów Stutthofu34.
Poniższe zestawienie oparte jest w większości tylko na materiałach relacyjnych oraz literaturze przedmiotu. Kolejność prezentacji odzwierciedla chronologię przebywania danej grupy w obozie specjalnym w KL Stutthof.
Niemcy - „Haudegen "(lato 1944-27 stycznia 1945) Odpowiednikiem terminu „Haudegen" w języku polskim są określenia „zawadiaka" lub „zabijaka", w tłumaczeniach literackich można również natknąć się na starszą formę „rębacz". Etymologia niemiecka wywodzi pochodzenie „Haudegen" ze słownictwa wojskowego, które tym terminem określało w okresie nowożytnym rodzaj żołnierza o specyficznym uzbrojeniu i cechach charakteru. Termin ten jest używany w przytoczonych
TC
wyżej kontekstach również we współczesnej niemczyźnie   .
Jak się wydaje, wydzielenie, budowa i funkcjonowanie wydzielonej części obozu nazwanej oficjalnie „Sonderlager Haudegen" jednoznacznie wskazuje, że pierwotną intencją powstania tego elementu kompleksu KL Stutthof było właśnie zebranie i odseparowanie grupy tak nazywanych ludzi w jednym miejscu. Prawdopodobnie Stutthof miał być jedynym miejscem koncentracji więźniów oznaczanych jako „Haudegen", gdyż w innych obozach podległych Inspektoratowi Obozów Koncentracyjnych (które często również posiadały wydzielone „części specjalne") dla określenia nazwy odseparowanego terenu i opisania przetrzymywanych na nim więźniów w żadnym kontekście terminu „Haudegen" nie używano.

Barak wschodni w Sonderlager (Haudegen III) -prawdopodobne miejsce osadzenia więźniów „Haudegen". Fragment zdjęcia powojennego.

W KL Stutthof, jak wynika z materiałów archiwalnych, w ostatnich latach jego istnienia (1944-1945) osadzono również stosunkowo dużą grupę „zwykłych" żołnierzy Wehrmachtu. W odróżnieniu od „Haudegen" osoby te jednak rejestrowano kolejnym numerem więźniarskim oraz oznaczano w dokumentacji osobowej (obok kategorii więźniarskiej - „Sch.H. politisch") skrótem „Aus der Wehrmacht"36. Wszyscy byli narodowości niemieckiej (nie byli to np. Polacy z III grupą DVL), a przybywali transportami z Gdańska, Królewca i innych miejscowości. Analiza teczek personalnych tych więźniów pozwala stwierdzić, że powodem ich zesłania do obozu koncentracyjnego były ogólnie pojęte wykroczenia związane ze złym pełnieniem służby wojskowej, niewykonywaniem poleceń dowódców czy kradzieżami mienia wojskowego. Większość z tych osób do Stutthofu trafiła po odsiedzeniu kary więzienia za wyżej wymienione przewinienia i podlegała formalnie w tym czasie jurysdykcji wojskowej, np. grupę żołnierzy osadzonych 6 lipca 1944 roku do 
obozu kierował znajdujący się na Helu Kriegsmarine - Kriegssonderabteilung Ost. Byli oni traktowani tak samo jak inni więźniowie obozu przebywając w „zwykłej" części mieszkalnej Stutthofu37.
W odróżnieniu do powyżej opisanych, więźniowie określani jako „Haudegen", co możemy stwierdzić z relacji i zeznań powojennych, na pewno byli żołnierzami narodowości niemieckiej, jednak podlegali innej procedurze osadzania i pobytu w Stutthofie. W ten - dość lakoniczny sposób - charakteryzowali te grupę zarówno byli SS-mani z załogi obozu, jak i byli więźniowie. Jakiekolwiek dokumenty personalne dotyczące tej specyficznej grupy osadzonych nie zachowały się.
W zakresie informacji, skąd przybywali ci więźniowie i jaki był powód ich uwięzienia liczba wypowiedzi świadków jest niestety bardzo skąpa, choć na pewno w tym zakresie cenna jest wzmianka byłego Schutzhaftlegerfuhrera Teodora Meyera, który mówiąc o „Haudegen" stwierdza, że: „jako żołnierze niemieccy dostali się do niewoli rosyjskiej oraz rzekomo zrzuceni zostali za frontem z pewnymi poleceniami, czy też sami przebili się przez front. Nie odbyło się jeszcze postępowanie przeciwko nim" . Wiadomości o tym skąd przybyła do Stutthofu ta grupa więźniów podają jedynie K. Dunin - Wąsowicz („Poznań"), B. Sroga („poznańskie gestapo")40 oraz SS-man E. Foth, który wskazuje, że byli oni „przesiani z obozu w Lesznie (Lissa) koło Poznania"41. Nie znamy niestety daty przybycia tych więźniów do Stutthofu oraz tego czy był to jeden transport zbiorczy, czy też może kilka mniejszych.
Trudno ustalić dokładną nazwę i charakter „obozu" z którego przywieziono więźniów „Haudegen". W Lesznie (Lissa) mieściło się w czasie wojny m.in. więzienie Sądu krajowego (Landesgerichtgefangnis) dla więźniów narodowości polskiej i niemieckiej, choć trudno domniemywać, że trzymano w nim również wojskowych42. Mógł to być także stosunkowo mało znany Stalag Lissa (funkcjonujący od maja 1943 do 1945 roku) lub znajdujący się tam Oflag XXI C/Z Grane bei Lissa (wrzesień 1943 - styczeń 1945 - głównie dla jeńców norweskich). Oba wymienione działały pod zarządem administracji XXI Okręgu Wojskowego43. Niewykluczone jest oczywiście również, że mógł to być zupełnie inny ośrodek odosobnienia. 
Powyższe informacje pozwalają domniemywać, że więźniowie oznaczeni kryptonimem „Haudegen" byli dość jednolitą pod względem powodów aresztowania grapą oraz, że wszyscy przed przewiezieniem do Stutthofu poddani zostali jednakowej procedurze, która w jakiś sposób dotyczyła działań związanych z wywiadem i kontrwywiadem. W państwie hitlerowskim tego rodzaju zadania były domeną Abwehry (wywiad i kontrwywiad wojskowy) oraz SD (wywiad i kontrwywiad SS). Dodatkowym potwierdzeniem tej tezy może być charakterystyka tej grupy dokonana przez SS-mana N. Klawana: „niemieccy żołnierze,którzy dostali się do niewoli rosyjskiej i następnie po odpowiednim przeszkoleniu zostali zrzuceni nad terenem Rzeszy Niemieckiej, ale sami stawili się do gestapo i zdradzili swoją misję. Wiem to tylko z opowiadania tych więźniów" . Tezę o dość szczególnym (politycznym) statusie więźniów „Haudegen" przebywających w obozie specjalnym w Stutthofie potwierdza - poza niespotykanym wcześniej sposobem „urządzenia" Sonderlager (ogrodzenie nie tylko z drutów pod napięciem, ale też wysoki mur i brama z wartownią) -również sposób ich traktowania i pilnowania, który dość obrazowo charakteryzuje B. Sroga: „ W obozie czekała ich ścisła izolacja. Zabroniono im pełnej styczności z resztą więźniów, a tej reszcie nie wolno było się do nich zbliżać. Nawet esesmani — wartownicy nie mieli prawa oddalać się z „Sonderlagru". Karmiono tajemniczych więźniów doskonale. Korzystali ze specjalnej, wydzielonej dla nich kuchni. Na roboty „rycerzy" nie brano. Dostarczano im książek wyłącznie nazistowskiej propagandy "   .
Liczebność analizowanej grupy żołnierzy podejrzanych o szpiegostwo jest możliwa do ustalenia dla ostatniego okresu ich pobytu w Stutthofie dzięki zachowanym fotokopiom meldunków o stanie liczebnym obozu i jego podobozów. W pierwszym z nich, sporządzonym 24 stycznia 1945 roku, w rubryce „Sonderh.Haudegen" w odpowiedniej kolumnie figuruje liczba 142 więźniów - mężczyzn. Dokładnie takie same dane liczbowe są umieszczane na następnych meldunkach aż do połowy marca 1945 roku46. Liczbę zbliżoną do tej z dokumentacji (150 osób) podaje również pracujący wówczas w Sonderlager SS-man N. Klawan. Cała opisywana wyżej grupa więźniów Sonderlager przebywała w Stutthofie do ewakuacji w końcu stycznia 1945 roku 7. Właśnie w czasie ewakuacji prawdopodobnie z grupą Haudegen zetknęła się jadąca tym samym transportem F. von Hassel: „Do naszego wagonu dopięty był jeszcze jeden, w którym znajdowali się spadochroniarze, którzy pod Stalingradem wpadli w ręce rosyjskie. Ponieważ nie byli oni nazistami, byli gotowi, dla celów rozpoznawczych, wyskoczyć po każdej stronie niemieckich linii. Zostali oni jednak przez Niemców zdemaskowani i aresztowani. Odnośnie dalszych losów tych biednych ludzi nie można było mieć wątpliwości"  .
Poza żołnierzami niemieckimi podejrzanymi o szpiegostwo w Sonderlager Haudegen w Stutthofie z nieznanych bliżej powodów przebywali prawdopodobnie nieliczni inni wojskowi Wehrmachtu, w tym kilku wysokich rangą oficerów. Wzmianki o tych osobach można znaleźć jedynie w kilku relacjach byłych więźniów. Niestety brak jakichkolwiek dokumentów źródłowych nie pozwala na weryfikację tych informacji. A. Rzyszkiewicz podaje np., że na terenie obozu specjalnego widział pewnego razu generała, pułkownika i porucznika Wehrmachtu oraz później jeszcze jednego generała - lotnika, który jakoby przybył wraz z rodziną (kobieta i dzieci) z Królewca. Wszyscy oni mieli być wywiezieni ze Stutthofu w styczniu 1945 roku49. Prawdopodobnie o kilku osobach z tej grupy (kobieta i dzieci z piłką) wspomina również W. Lewandowski. Na podstawie tej ostatniej wzmianki można tylko wnioskować, że widziani oni byli w Stutthofie latem - jesienią 1944 roku. Jak się wydaje, te nieduże  i  specyficzne  grupy więźniów były trzymane  w separacji  (w innych,  lepiej wyposażonych barakach Sonderlager) od pozostałych więźniów „Haudegen"50.
O dzieciach w Sonderlager wspomina też F. von Hassel. O tym, że takie osoby przebywają w jednym z baraków obok dowiedziała się ona od dwóch rosyjskich więźniarek, które pomagały jej w codziennych pracach porządkowych. Hassel przypuszcza, że były to dzieci członków tzw. „Grupy Seydlitza", czyli wyższych oficerów niemieckich, którzy po klęsce pod Stalingradem i dostaniu się do niewoli założyli w ZSRR antyhitlerowski Związek Oficerów Niemieckich (Bund Deutscher Offlziere). Poza tą wzmianką autorki wspomnień nie ma jednak innych przesłanek potwierdzających cytowaną wyżej tezę51. Z innych źródeł wiadomo jednak, że losy dzieci generała Seydlitza i innych opozycjonistów są dość dobrze udokumentowane i nie pojawia się w nich watek ich pobytu w Stutthofie5 .
Niemcy - „Aktion Gewitter "(22.08.1944-28.09.1944) Przedstawiona w niniejszej części opracowania grupa więźniów Stutthofu nigdy jeszcze nie była obiektem badań lub analiz historycznych (zarówno  w Polsce, jak i Niemczech), nie ma również swojej wzmianki w żadnym z opublikowanych opracowań monograficznych.
„Aktion Gewitter" (w obozowej nomenklaturze używano również nazwy „Gitter") to kryptonim przedsięwzięcia o charakterze prewencyjnym podjętym przeciwko domniemanym politycznym przeciwnikom nazizmu bezpośrednio po zamachu z 20 lipca 1944 roku. Założenia tego rodzaju akcji omówione zostały przez Hitlera i Himmlera na spotkaniu w Wilczym Szańcu w dniu 14 sierpnia 1944 roku. Na spotkaniu tym omówiono m.in. postępowanie wobec byłego szefa KPD (od 1933 roku przebywał w różnych więzieniach i obozach) Ernsta Thalmanna, który w rezultacie został stracony trzy dni później w KL Buchenwald; dalszy tryb postępowania wobec zatrzymanych rodzin uczestników zamachu z 20 lipca (zostali przekazani pod „opiekę" SS) oraz generalne wytyczne wobec innych zidentyfikowanych i przebywających na wolności opozycjonistów politycznych. W zakresie tego ostatniego punktu w notatniku Himmlera z rozmowy zachował się dość lakoniczny zapis: : Aresztowanie bonzów KPD i SPD    .
Akcja aresztowania byłych działaczy komunistycznych i socjaldemokratycznych oznaczona została kryptonimem „Gewitter" i rozpoczęła się już kilka dni później (rozkaz wydał szef gestapo Muller 17 sierpnia, aresztowania prowadzono od 21 sierpnia 1944 roku) na terenie całej III Rzeszy54. Jej koordynatorem był wydział IV RSHA (gestapo). Aresztowania prowadzone były na podstawie prowadzonej i uzupełnianej przez gestapo od 1935 roku tzw. kartoteki „A" zawierającej dane członków dawnych partii opozycyjnych oraz osoby aktywne politycznie w okresie Republiki Weimarskiej. Na terenie całego kraju zatrzymano jak się szacuje kilka tysięcy osób, przy tym większość z nich była w zaawansowanym wieku i od kilkunastu lat nieaktywna politycznie. Często jedyną „winą" zatrzymanych była jedynie bierna przynależność przed 1933 rokiem do takich partii jak KPD,SPD czy Zentrum. Duża część z zatrzymanych skierowana została do najbliższego obozu koncentracyjnego55.
„Aktion Gewitter" zakończyła się bardzo szybko niepowodzeniem. Nagłe aresztowanie dużej liczby znanych społecznie ludzi, ich podeszły wiek, stan zdrowia oraz traktowanie (zesłanie do obozów koncentracyjnych) wywołały - jak donosiły poufne meldunki z kraju - powszechne niezadowolenie, skargi i spadek poparcia dla nazistów. 30 sierpnia 1944 roku szef RSHA Kaltenbrunner wydał w związku z tym zarządzenie w sprawie przyśpieszonego rozpatrywania „winy" osób aresztowanych w związku z „Aktion Gewitter" oraz niezwłocznego zwalniania ich z aresztów i obozów. Jedynie zwalnianie byłych posłów do Reichstagu lub parlamentów krajowych pozostawił do własnej decyzji. W efekcie tych wytycznych większość zatrzymanych została zwolniona w okresie następnych dwóch-czterech tygodni56.
„Aktion Gewitter" przeprowadzona została również na terenie Reichsgau Danzig-Westpreussen oraz sąsiednich okręgów Rzeszy. Potwierdzeniem tej tezy są dokumenty obozowe oraz dwie relacje złożone po wojnie przez byłego więźnia B. Sruogę.
Sformułowanie „Aktion Gitter" zawarte jest w dwóch dalekopisach skierowanych do Stutthofu przez Sipo Danzig 18 i 21 września 1944 roku i związanych ze zwolnieniem kilku wymienionych z nazwiska więźniów z osadzonych w związku z przeprowadzoną akcją o tym kryptonimie. W obu przypadkach urzędnik gestapo powołuje się na rozkazy wykonawcze „Aktion Ginter" opisane z pismach z 22, 23 i 25 sierpnia 1944 roku wydziału IV 1 A RSHA (sygn. A-G.-2068/44 KL)57.



Telegram dotyczący więźniów „Aktion Ginter" w KL Stutthof (AMS, I-HI-25621).
B.Sruoga, który miał dość dobry wgląd w dokumentację obozowego biura raportowego w relacji złożonej jeszcze w kwietniu 1945 roku (zaraz po wyzwoleniu w czasie ewakuacji) opowiadając o więźniach Sonderlager w KL Stutthof wspomina przetrzymywanych w nim więźniach oznaczanych w dokumentacji „literami „K" i „S" i „Cet" (pewno „komuniści", „socjaliści" i „centrum")"58. W wydanych natomiast kilka lat po wojnie drukiem wspomnieniach w podobnym kontekście wspomina, że: „Kiedyś przywieziono członków byłego senatu miasta Gdańska z wiceprezydentem na czele. Więźniowie ci korzystali z pewnych przywilejów: mogli na przykład nie chodzić do roboty" . Jak się wydaje obie wzmianki dotyczą osadzonej w Stutthofie grupy więźniów „Aktion Gewitter".
22 sierpnia 1944 roku w księdze ewidencyjnej KL Stutthof odnotowano transport 29 osób (w tym jedna kobieta) skierowany do obozu przez gdańskie gestapo. Wszyscy zatrzymani byli mieszkańcami Gdańska lub Sopotu, najstarsze osoby z tej grupy miały ponad 65 lat. W Stutthofie otrzymali oni numery od 69635 do 6966360.

Karta personalna jednego z więźniów Aktion „ Gewitter" osadzonego 22 sierpnia 1944 roku (AMS, I-III-29304)

25 sierpnia 1944 roku w obozie przyjęto drugi podobny transport gdańskiego gestapo. Tym razem liczył on 31 osób (sami mężczyźni, najstarszy miał 67 lat), które mieszkały przed aresztowaniem głównie w Elblągu oraz (pojedyncze osoby) m.in. w Gdańsku, Koszalinie, Malborku i Kwidzynie. Transport otrzymał numery więźniarskie od 74113 do 74133   .
Poza opisanymi wyżej dwoma grupami prawdopodobnie w ramach Aktion „Gewitter" niewielką grupę więźniów przysłało do Stutthofu również Stapo Stolp. Transport ten przyjęto do obozu 30 sierpnia (więźniów wyprawiono w drogę dwa dni wcześniej) i otrzymali oni numery od 77115 do 77120. Sześciu więźniów tego transportu można zidentyfikować tylko na podstawie szczątkowo zachowanych kart personalnych  .
Na podstawie zidentyfikowanych w dokumentacji danych (w tym również zachowanych w niektórych wypadkach dokumentów personalnych) oraz źródeł pośrednich możliwe jest ustalenie pełnej listy imiennej osób zatrzymanych oraz ustalenie w niektórych wypadkach funkcji sprawowanych przez nich przed 1939 rokiem63.
Wśród osadzonych, których przewieziono z Gdańska znajdowali się m.in.   : Franz Arczynski - działacz SPD w Gdańsku, członek Volkstagu 1920-1930, Bruno Geisler - działacz KPD w Gdańsku, członek Volkstagu 1927-1930 5, Walther Joseph, działacz SPD w Gdańsku, członek Volkstagu 1923-1933, Johannes Knaust, działacz SPD w Sopocie, członek Volkstagu 1927-1939 - (był osadzony w Stutthofie pierwszy raz w roku 1939, okoliczności zwolnienia nieznane  ), Georg Leu, działacz SPD w Gdańsku, członek Volkstagu 1920-1930, Johannes Mau - działacz SPD w Gdańsku, członek Volkstagu 1920-1939, Feih Raschke - działacz KPD w Gdańsku, członek Volkstagu 1923-1933, Eduard Schmidt, działacz SPD, członek Volkstagu 1920-1939, Dr Richard Stachnik -ksiądz, przewodniczący partii Zentrum w Gdańsku, poseł do Volkstagu 1935-193967, Eugen Werner - działacz SPD w Gdańsku, członek Volkstagu 1920-1933.
Z pozostałych osób z Gdańska, które przybyły w tym transporcie nieco więcej informacji można odnaleźć dla: Felix Gutmeyer - członek SPD w Sopocie  ,
Alois Stachel - lider jednej z antyfaszystowskich grup oporu w Gdańsku 9, Emil Straphel - członek SPD w Gdańsku70.
Z transportu byłych „opozycjonistów" z Elbląga i okolic (większość z nich ma w rubryce „podstawa aresztowania" jednakowy wpis: „wcześniejsza działalność polityczna") znajdowali się m.in.: Franz Rudnitzki - poseł pruski SPD do Reichstagu 1928-193271,
7?
Arthur Tzschuppan - członek SPD, do 1933 roku rajca miejski w Elblągu  .
Prawie cała opisana wyżej - dość charakterystyczna - grupa 56 osób po kilkudniowym pobycie w obozie została zwolniona, przy czym większość odesłano do domów już 1 września 1944 roku. W dalekopisie z 18 września 1944 roku zwolnienie dwóch kolejnych więźniów uzasadnia się zakończeniem dochodzenia w ich sprawie prowadzonego w ramach „Aktion Gitter" i ustaniem w stosunku do nich rozkazu aresztowania  . Ostatnie zwolnienia miały miejsce 28 września 1944 roku... 

Pełny tekst znajdą Państwo w Zeszycie Nr 11 wydanym przez Muzeum Stutthof. Publikację można zakupić w księgarni Muzeum Stutthof. 

środa, 10 maja 2017

Obchody 72. rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego Stutthof

Pod hasłem „Pamięć w przedmiotach”, w dniu 9 maja 2017 r. w Muzeum Stutthof odbyły się uroczystości upamiętniające 72. rocznicę wyzwolenia obozu koncentracyjnego Stutthof oraz zakończenia II wojny światowej. Honorowym patronem uroczystości był Jan Józef Kasprzyk, p.o. Szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i osób represjonowanych. Uroczystości uświetniła Kompania Honorowa oraz Orkiestra Marynarki Wojennej RP.

Przed rozpoczęciem głównych uroczystości, przy pomniku Walki i Męczeństwa, odbyła się konferencja prasowa z udziałem Mirosława Melerskiego, który przedstawił związaną z obozem koncentracyjnym Stutthof „Historię pewnego imadła”. Po zakończeniu II Wojny światowej ojciec Mirosława Melerskiego  otrzymał pozwolenie od ówczesnych władz państwowych na pozyskiwanie mienia po wojsku niemieckim, na Mierzei Wiślanej. W trakcie tych poszukiwań ojciec wraz z kolegami przebywał również na terenie byłego obozu koncentracyjnego Stutthof. Był to rok 1946. Podczas pobytu na terenie dawnego obozu znalazł i zabrał imadło, które zamontował w swoim garażu w Lipnie. Używał go przez wiele lat. W połowie lat 50-tych imadło przypadkowo zobaczył przyjaciel ojca, Roman Tarnowski, który na jego widok zemdlał. Całą historię można przeczytać na blogu Muzeum Stutthof:

Główne uroczystości rozpoczęło przyjęcie meldunku od dowódcy Kompanii Reprezentacyjnej, przez przedstawiciela Dowództwa Marynarki Wojennej, komandora Kazimierza Pulkowskiewgo, szefa szkolenia 33 Flotylli Okrętów w Gdyni. Następnie odegrany został Hymn Państwowy.

Jako Pierwszy głos zabrał minister Jan Józef Kasprzyk, który powiedział m.in.:
„To jest miejsce, w którym wzruszenie powoduje, iż ciężko zebrać myśli, bo w tym miejscu zginęło niewyobrażalnie wielu ludzi. Byli mordowani w sposób okrutny. Kończyli swoje życie tylko dlatego, że narodowosocjalistyczna ideologia niemieckiej III Rzeszy zabraniała im żyć. Wiek XX, to wiek w którym powstały dwie ideologie, które chciały przekreślić i podeptać dotychczasowy porządek i ład budujący cywilizację łacińską, cywilizację europejską. To bolszewicki komunizm w Związku Sowieckim i narodowy socjalizm niemieckiej III Rzeszy. Te dwa totalitaryzmy postanowiły wykreślić z kodeksu cnót budujących Europę, rzymskie poczucie prawa, greckie poczucie piękna i przede wszystkim wykreślić chrześcijańską miłość bliźniego. I dlatego właśnie doszło do zbrodni popełnianych w tak wielu miejscach w czasie II wojny światowej, do zbrodni, których symbolem jest również obóz koncentracyjny Stutthof”… 

W imieniu byłych więźniów głos zabrał Czesław Lewandowski, więzień KL Stutthof nr 79159, który w dniu 31 sierpnia 1944 r. w wieku 16 lat trafił do obozu w kilkutysięcznym transporcie ludności    z powstańczej Warszawy. W trakcie wystąpienia Pan Czesław Lewandowski przedstawił swoją obozową historię. Mówił m.in.: „Podróż trwała trzy czy cztery dni bez wody i jedzenia. Po tych paru dniach zostaliśmy przesadzeni do wagonów kolejki wąskotorowej. Gdy pociąg się zatrzymał, słyszałem tylko krzyki Niemców. Wagony zostały pootwierane, a nam nakazano wysiadać.  „Pomagali” nam w tym Niemcy kolbami karabinów, pałami i biczami. Od tej chwili przestałem istnieć jako Czesław Lewandowski, zostałem wyłącznie numerem, który stał się całą moją tożsamością. Codzienny kołowrót podobnych czynności - praca i apele. Więzień miał zatracić swoje człowieczeństwo. Należało go zgnębić, odebrać mu jakąkolwiek wiarę w siebie i wiarę w możliwość przetrwania. Wszystko to w atmosferze wrzasków, komend kapo argumentowanych pałą, lagą lub pejczem, przeglądem kolumn więźniów przez funkcyjnych i esesmanów. Codziennie prowadzona przez nich selekcja – wskazanie najsłabszych, równało się śmierci. Osobiście potrzebowałem prawie siedemdziesięciu lat by odwiedzić to miejsce, żeby przełamać swój strach, bojaźń, lawinę dramatycznych wspomnień z pobytu w obozie”…
W dalszej części uroczystości głos zabrał Piotr Tarnowski, dyrektor Muzeum Stutthof, który m.in. powiedział: Obiekt muzealny, to przedmiot o szczególnej wartości naukowej, historycznej, artystycznej lub kulturowej, przechowywany i wystawiany na pokaz w muzeach i innych obiektach w celach edukacyjnych, pamiątkowych, ochronnych. Tyle definicji i teorii. A rzeczywistość? Każdy z nas otacza się przedmiotami. To one tworzą nas, nasze miejsce na ziemi, opowiadają naszą historię o naszym tu i teraz. Ulubiony szal, miś, kubek do herbaty, komoda, książka, płyta. Gdy nas zabraknie, to one będą opowiadać naszą historię. Przedmioty niezbędne i zbędne tworzą naszą tożsamość – opowieść. Jest to opowieść o naszych czasach. W ostatnimi czasie otrzymaliśmy imadło. Przedmiot związany z pracą przymusową, pracą ponad siły. Przedmiot, który dotyka istoty eksterminacji poprzez pracę… To historia o tym, jak zostało z obozu zabrane i o tym, gdy dwóch kolegów spotkało się po wojnie, jak potoczyły się ich losy wojenne – bezcenne wspomnienie. W ten sposób imadło opowiedziało historię byłego więźnia, o tym jak cierpiał, ile cudów się zdarzyło, ż e przeżył osadzenie w KL Stutthof – piekle na ziemi. Jest to też historia o bohaterstwie, poświęceniu dla Ojczyzny, służbie, wybaczeniu, o rodzinie dla której warto było żyć. Jedno imadło i jeden człowiek z determinacją do opisania historii, którą połączył wszystkich Bohaterów w bezcenne wspomnienie. Dzięki takim historiom ciągle przekonujemy się, że zbieranie przedmiotów to konieczna droga do prezentowania  prawdy. To droga do wspomnień i opowieści o tym co się w tym miejscu wydarzyło. To droga do doświadczenia, to droga do przekazywania przesłania, by tragedia dwóch tysięcy siedemdziesięciu siedmiu dni KL Stutthof nie wydarzyła się już nigdy!!!”…
Ewa Malinowska, kurator ds. wystaw w Muzeum Stutthof odczytała zebranym list prof. Piotra Glińskiego, Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w którym czytamy: „…Stutthof to, zwłaszcza dla Polaków, miejsce szczególne. Z jednej strony – nasycone tragizmem, lecz z  drugiej — pozwalające na wybudowanie, w oparciu o pamięć o zbrodniczym obliczu niemieckiego nazizmu, płaszczyzny rozmowy o trudnej przeszłości naszego kontynentu, między narodami i państwami Europy. Rozmowy, której głównym celem i sensem powinna być kategoryczna i bezapelacyjna niezgoda na zło, aby ta przeszłość nigdy nie stała się ponownie teraźniejszością…”.

Element artystyczny uroczystości stanowiły recytacje dwóch wierszy, wykonane przez zwycięzców VIII powiatowego konkursu recytatorskiego o tematyce wojennej i obozowej. Recytacje wykonały laureatki konkursu, Monika Tomaszewska ze Szkoły Podstawowej w Stegnie i Maja Makowska z Gimnazjum w Mikoszewie.

Swoje wiersze zebranym na uroczystości zaprezentowała również Adelajda Krajnik, była więźniarka KL Stutthof nr 11890, która odebrała także Nagrodę Muzeum Stutthof przyznaną w 2017 r. dla Koła Byłych Więźniów w Sopocie. Nagrodę wręczył Piotr Tarnowski, dyrektor Muzeum Stutthof.

Kolejnym elementem uroczystości była modlitwa odprawiona przez Jakuba Szadaja, przewodniczącego niezależnej gminy wyznania mojżeszowego w Gdańsku,  ks. Mariusza Antonowicza, proboszcza prawosławnej parafii św. Marii Magdaleny w Elblągu, Olgierda Hazbijewicza, przewodniczącego muzułmańskiej gminy wyznaniowej w Gdańsku oraz JE. ks. biskupa elbląskiego,  Jacka Jezierskiego.

Tę część uroczystości zakończyło złożenie wieńców i kwiatów pod pomnikiem Walki i Męczeństwa.
Następnie zebrani udali się na teren byłego Obozu Żydowskiego, gdzie Minister Jan Józef Kasprzyk, wspólnie z Jackiem Mandelbaumem, synem byłego więźnia KL Stutthof, dokonał odsłonięcia odrestaurowanego pomnika ku czci więźniów żydowskich, przetrzymywanych i mordowanych w KL Stutthof. Fundatorem pomnika, a także jego odnowienia, jest pan Jack Mandelbaum. Ojciec fundatora, Majloch Mandelbaum, został osadzony w obozie w połowie września 1939 r. wraz z innymi mieszkańcami Gdyni i oznaczony numerem obozowym 5595.        
W końcu października 1939 r. rodzina otrzymała od niego kartkę pocztową, w której napisał:  „…że był w obozie koncentracyjnym Stutthof, że jest w porządku i żebyśmy się o niego nie martwili”.  Według zeznań świadków, Majloch Mandelbaum zginął w KL Stutthof w 1944 r.

Nagrania wideo z uroczystości można obejrzeć profilach Muzeum Stutthof funkcjonujących na Facebooku i You Tube.



 
Mirosław Melerski 









































Jack Mandelbaum